niedziela, 24 kwietnia 2016

"Bo wys­tar­czyło parę słów, by zmienił poczwarkę w mo­tyla" - recenzja Poczwarki

Tematyka choroby zwanej kiedyś mongolizmem (czy też DS - od angielskiego down syndrome - jak wolą określać to bohaterowie książki) wciąż jest swego rodzaju tematem tabu. Pomimo postępu społecznego i cywilizacyjnego, istnienie zespołu Downa to kwestia, którą wielu z nas wolałoby zamieść pod dywan. Tymczasem Dorota Terakowska już prawie piętnaście lat temu zabrała w tej sprawie głos; głos nie tylko donośny, ale wręcz poetycki. Zapraszam Was dzisiaj do zapoznania się z recenzją książki, której lektura okazała się dla mnie prawdziwym sprawdzianem tolerancji i empatii.
Tytuł: Poczwarka
Autor: Dorota Terakowska
Cykl: powieść jednotomowa
Rok wydania: 2001
Liczba stron: 322
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/37000/37079/352x500.jpgAdam i Ewa, nieprzypadkowo nazwani imionami, których biblijna geneza znana jest chyba wszystkim, mają po trzydzieści lat i starannie zaplanowaną przyszłość. Każdy element ich życia (nauka, praca, wystrój mieszkania, wreszcie decyzja o poczęciu dziecka) to wynik chłodnej kalkulacji, która zaprowadzić ich miała do pełnego sukcesu. Idylliczną wizję psuje pojawienie się Myszki - dziecka chorego na zespół Downa. Narodziny dziewczynki nie tylko wstrząsną posadami świata rodziców, ale też staną się testem dla każdego z nich; egzaminem z człowieczeństwa, którego wyniku w żaden sposób nie zdołają przewidzieć beznamiętne wyliczenia Adama.

Zacznę od tego, że darzę autorkę ogromną sympatią i szacunkiem. Primo - za odwagę w podejmowaniu trudnych tematów, której te kilkanaście lat temu potrzeba było pewnie znacznie więcej niż obecnie. Secundo - ze względu na wyjątkowy styl, za który kiedyś pokochałam Córkę czarownic, i który teraz znacznie uprzyjemnił lekturę Poczwarki. Właśnie ta lekkość pióra, a może nawet jego poetyckość, sprawia, że powieść "o Bogu, małżeństwie i dziecku z zespołem Downa" staje się wielowymiarową historią, w której szara (czy może wręcz: żałobnie czarna) proza życia pewnej rodziny urasta do rangi uniwersalnego, moralnego dylematu, dotyczącego każdego człowieka.

Lubię, kiedy dana historia ma w sobie jakiś wyjątkowy pierwiastek, który ją wyróżni - podkreślam, pierwiastek, jak na przykład zrobiła to w Baśniarzu Antonina Michaelis. W przypadku Poczwarki, niestety, zaczynają się schody. Od pozycji traktującej o prawdziwym życiu wymagam realności - to znaczy, prawdziwego odwzorowania uczuć, sytuacji, decyzji bohaterów i reakcji na nie. Niestety, pani Terakowska dosłownie popłynęła - fantastyczny wątek, nawiązujący na dodatek do Biblii, w pewnym momencie zaczyna dominować nad tym, co ciekawiło mnie znacznie bardziej, czyli codziennym życiem Adama, Ewy i Myszki. Wiele kadrów właśnie z tego realnego świata mocno zapadło mi w pamięć, jak choćby pamiętna wyprawa do supermarketu - scena, podczas której moje emocje dosłownie oszalały, a smutek, gniew i poczucie beznadziei czy totalnego niezrozumienia walczyły ze sobą o dominację.
"Ona wierzy, że poprzez taniec wyrwie się z tej skorupy", pomyślał, a potem dotarło do niego, że skoro coś ma się wyrwać z tego nieforemnego ciała, to znaczy, że w środku tkwi jakaś inna, nie znana mu istota"
Nawiązując jeszcze do realności - pod względem psychologicznym jest bardzo dobrze. Choć przez powieść przewija się kilka postaci-marionetek (jak panie z opieki społecznej czy wiecznie uśmiechnięta Anna, której jednak na koniec przypada w udziale trochę więcej głębi), jednak są one na tyle epizodyczne, że można im to wybaczyć. Główni bohaterowie zostali stworzeni porządnie, od podstaw. Od samego początku moją uwagę przyciągnął Adam - mąż, rekin biznesu, człowiek sukcesu, czujący równie wiele co bardzo emocjonalna Ewa, a jednak za wszelką cenę spychający te emocje na rzecz zimnych wyliczeń. W mojej opinii był to najlepiej wykreowany bohater. Czapki z głów również za małą Myszkę - a także, po raz kolejny, oklaski dla autorki za odwagę, bo dziewczynka cierpi na najcięższą odmianę DS, nie potrafi więc nawet ułożyć składnego zdania - a to zaledwie czubek góry lodowej jej fizyczno-psychicznej ułomności. Myszka potrafi jednak czuć, i ten barwny, emocjonalny świat, którego dziecko po prostu nie jest w stanie przedstawić otoczeniu, pani Terakowska ukazała fenomenalnie. Myślę, że po lekturze Poczwarki nikt nie spojrzy na "dary Pana" tak samo.
"Dary, nazwane tak, bo każdy przecież może je przyjąć lub odrzucić, zgodnie z naturą i istotą daru"
Muszę również dodać, że jeśli ktoś jest uczulony na nawiązania do Boga i religii, raczej powinien sobie Poczwarkę odpuścić. Chociaż nie ma tu wymienionej żadnej konkretnej wiary, a przedstawienie więzi z Istotą Wyższą odwołuje się do pewnych wewnętrznych, nie do końca nazwanych przekonań, natężenie tych elementów może sprawić, że osoba stroniąca od takiej tematyki po prostu przez powieść nie przebrnie - tym bardziej, że autorka pisze raczej o własnych wyobrażeniach, niż rzeczywistych, biblijnych opisach. Najgorzej stało się jednak wtedy, kiedy świat odrealniony zaczął wpływać na świat rzeczywisty, osobowości bohaterów przechodziły wręcz magiczne metamorfozy, zaś sam epilog był już gwoździem do trumny. Nie kupuję tego zakończenia, po prostu nie.

Nie ukrywam, że książka spustoszyła mnie emocjonalnie - i to nie do końca w taki sposób, jaki lubię. Do bólu realne sytuacje kontrastują tu z fantastyką, która w pierwotnym założeniu miała budzić nadzieję i ukazywać osoby chore czy ułomne jako rozumiejące i czujące znacznie więcej niż ludzie "normalni". Zabieg przyniósł zamierzony skutek tylko częściowo, bo zamiast pocieszenia i zrozumienia doznałam raczej irytacji: raz, na ślepe społeczeństwo, dwa: na zbyt duże natężenie nie najlepiej poprowadzonego wątku fantastycznego. Jeżeli jednak czytelnik jest w stanie przymknąć na to oko, dostanie coś wyjątkowego - bolesną, ale jakże potrzebną lekcję zrozumienia, życzliwości, tolerancji, tak bardzo potrzebną społeczeństwu, które wykształciło w sobie pewną postawę; postawę, zgodnie z którą szanujemy i akceptujemy tylko te zaburzenia, których estetyka nie przeszkadza nam, na przykład, w spokojnym spożyciu obiadu. Powieść Terakowskiej to bardzo silny głos w sprawie ludzi, którzy co prawda potrafią krzyczeć - a jednak ten krzyk wielu z nas ignoruje bez wyrzutów sumienia.

Książka przeczytana w ramach Młodzieżowego Dyskusyjnego Klubu Książki (MDKK). Za wypożyczony egzemplarz serdecznie dziękuję Bibliotece Publicznej w Dzielnicy Wola :).

http://2.bp.blogspot.com/-LeFiE28FRz8/VguXOPs7d3I/AAAAAAAARUY/i1l_ajBgiOU/s1600/logo_dkk_duze.jpg

14 komentarzy:

  1. Mimo nawiązań religijnych, czuję, że Poczwarka może mi się spodobać. Wiele o niej słyszałam, ale nigdy nie miałam okazji przeczytać. Muszę usiąść i to nadrobić!

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało mi się Ciebie zachęcić ❤

      Usuń
  2. O ja jestem zaskoczona jak pięknie i inteligentnie można napisać recenzję powieści... Wow. Chyba nigdy nie napisałam tak dobrej recenzji jak Twoja! Jednak przechodząc do konkretów: powieść być może dla mnie, jednak pewnie po niej trafię w ten stan melancholii i analizy świata, od którego uciekałam od jakiegoś czasu. Ale wpiszę ją na listę powieści, którym trzeba się przyjrzeć bliżej :)

    https://kulturalnaszafa.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju, dziękuję bardzo :3
      Prawda, ja też wolę raczej uciekać od tych tematów, ale tym razem dałam się złapać i chyba było warto :)

      Usuń
  3. Zainteresowałaś mnie bardzo! Nie jestem uczulona na nawiązania do Boga i religii więc nie widzę przeszkód do zapoznania się z prozą tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam, wiem o co w książce chodzi i sięgać po nią nie chce. Tego typu literatura wywołuje u mnie przede wszystkim irytacje... a nie czytam po to, by się irytować, prawda?
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety, ale moja wychowawczyni nie wybrała tej książki na lekturę i ubolewam, bardzo chętnie ją przeczytam tylko możliwe, że dopiero w wakacje :D
    Pozdrawiam :D
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ubolewam nad niektórymi decyzjami w kwestii doboru lektur :) No właśnie - od czego mamy wakacje :D

      Usuń
  6. Wydaje mi się, że spodobałaby mi się ta książka! :)

    http://fit-pasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam tę książkę jakiś czas temu i jestem nią zachwycona. Chętnie jeszcze kiedyś do niej wrócę.
    Pozdrawiam i obserwuję :*
    http://zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna recenzja! Co do książki, to chyba nie jest to pozycja dla mnie. Aczkolwiek kiedyś może ją przeczytam, nigdy nic nie wiadomo :)
    Pozdrawiam! ♥
    http://natalie-and-books.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię polskich autorów przede wszystkim dlatego, że odczuwam ogromną różnicę w czytaniu ich książek. O wiele bogatsze słownictwo to chyba dla mnie najważniejsza cecha. "Poczwarkę" mam w planach, tak samo jak dzieła pani Terakowskiej:) Pozdrawiam!
    Ich perspektywy

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tę książkę dosyć sporo czasu temu i muszę przyznać Ci rację we wszystkich kwestiach. Podziwiam Panią Dorotę za to, że nie boi się podejmować trudnych tematów, a z drugiej strony lekko potępiam za umniejszenie realności jej powieściom. Masz świetnego bloga!
    Zapraszam do mnie na recenzję "Anny i pocałunku w Paryżu"! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń