środa, 4 maja 2016

"Kto rodził się z darem, musiał go wykorzystywać" - recenzja Niepowszednich

Do debiutów polskich autorów podchodzę zazwyczaj z entuzjazmem większym niż to wskazane. Niejednokrotnie okazuje się, że Polak naprawdę potrafi, a dzieła naszych rodaków przewyższają mocno skomercjalizowane twory zza granicy. Czy jednak tym razem moje pozytywne nastawienie nie okazało się przesadne?

Tytuł: Niepowszedni. Porwanie
Autor: Justyna Drzewicka
Cykl: Niepowszedni
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 408 
Wydawnictwo: Jaguar
 
Tytułowi Niepowszedni to dzieci od urodzenia obdarzone wyjątkowymi umiejętnościami – jedni potrafią leczyć lub odbierać życie dotykiem, drugim wystarczy jedno słowo w obcym języku, by zaczęli płynnie się nim posługiwać, zaś inni to fenomenalni wojownicy. Chociaż główni bohaterowie w rodzinnej wiosce darzeni są miłością i opieką, nie wszyscy życzą im dobrze. Dalko, Sambor, Alla, bezimienna Wodniczka oraz Nila zostają porwani przez Złotników, którzy spodziewają się sprzedać grupkę za duże pieniądze. Niepowszedni podejmą desperacką próbę ucieczki, w trakcie której będą mogli liczyć tylko na siebie.

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/297000/297377/461654-352x500.jpgMiałam z tą książką ogromny problem. Przede wszystkim – z powodu samej tematyki. Już po otworzeniu książki czytelnik natknie się na mapkę z rozrysowaną rzeką i osadami, jasno dającą do zrozumienia, że mamy do czynienia z fantastyką osadzoną w realiach średniowiecza. Jedni taką informację przyjmą z entuzjazmem, inni od razu rzucą powieść w kąt. Ja znalazłam się gdzieś pośrodku: z całą pewnością nie mam nic przeciwko rycerzom, zamkom i osadom pełnym ubogich wieśniaków, o ile autor jest w stanie taką tematykę udźwignąć.

Idąc dalej tym tropem, nie mogę nie zwrócić uwagi na to, że średniowieczne fantasy coraz bardziej nam, czytelnikom, powszednieje; żeby rzeczywiście wybić się na tle konkurencji, trzeba stworzyć dzieło wybitne. Tymczasem wielu autorów sięga po ten motyw i, nie zagłębiając się w realia, zrzuca wszystko na karby własnej wyobraźni, co w większości przypadków czyni historię wręcz przekoloryzowaną. Niestety, również Niepowszednim można taki zarzut postawić. Początkowo próbowałam jeszcze wybronić autorkę, bo o ile przyjmiemy, że stworzyła ona powieść skierowaną do „młodszej młodzieży”, wszystkie te mankamenty można wybaczyć – w końcu kto w dzieciństwie nie lubił zapominać się w fascynujących historiach o przyjaźni i pierwszej miłości, nie patrząc na oczywistość schematu dobra pokonującego zło? Niestety im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym wyraźniej rzucał mi się w oczy przesadzony, wszechobecny dramatyzm. Szkoda, że autorka nie zrezygnowała z ciężkiego klimatu na rzecz żartów czy rozładowujących napięcie, zabawnych sytuacji – może nie tak natarczywie, jak robi to Riordan, ale klika humorystycznych wstawek z pewnością by nie zaszkodziło.
"Byli rodziną, a ten fakt wcale ich nie dziwił. Wszystkim wydawało się to tak prawdziwe i słuszne, jakby od zawsze łączyło ich pokrewieństwo, tyle że żyli z dala od siebie" 
Po drugie – bohaterowie, niestety równie nijacy i przewidywalni jak fabuła. Postaci są czarno-białe, napisane schematycznie. Nila – z założenia główna bohaterka – nie jest najgorsza, chociaż zdecydowanie brakowało jej jakiegoś charakterystycznego rysu, który odróżniłby ją od pozostałych postaci. A szkoda, bo chociaż dziewczyna miała potencjał, notorycznie spychano ją na dalszy plan, przez co zwyczajnie ginęła w tłumie swoich przyjaciół. Sceny, w których autorka pozwała jej na większą samodzielność i energię w działaniu, rzeczywiście były jednymi z lepszych, dlatego mam nadzieję, że w kolejnych tomach Nila pokaże, na co ją stać. O pozostałych członkach drużyny trudno powiedzieć więcej; mamy do czynienia z Samborem – porywczym wojownikiem, nieprzystępnym, ale posiadającym złote serce Dalko, trochę naiwną i emanującą dobrem młodszą siostrę Nili, Allę i (moje największe utrapienie, które pojawić się po prostu musi) Wodniczkę – nadmiernie dojrzałe, najmądrzejsze i jednocześnie najmłodsze dziecko. Chociaż są to postacie płaskie, do których scharakteryzowania naprawdę wystarczy jedno zdanie, trzeba przyznać, że obserwowanie, jak łącząca ich przyjaźń przeradza się w więzi prawdziwie rodzinnie, było w jakiś sposób urzekające i chwytające za serce. Trzeba też dodać, że jak na dzieci bohaterowie są raczej myślący – zdarzają im się wpadki, ale te tylko potwierdzają, że czytamy o perypetiach nastolatków: świadomych swoich ograniczeń i nikłych możliwości działania w świecie rządzonym przez dorosłych. Paradoksalnie, sytuację ratują postaci poboczne, przede wszystkim charyzmatyczny, intrygujący Batu Tauris, którego powrotu będę oczekiwała w kolejnych tomach.

Niepowszedni - Porwanie nie jest powieścią tak słabą, jak można wywnioskować z recenzji, trzeba jednak powiedzieć otwarcie: książka nie ma w sobie nic, o czym jeszcze nie czytaliśmy. Dzieci z mocami? Są. Średniowieczne klimaty? Jak najbardziej. Grupka przyjaciół, którzy poradzić muszą sobie z okrutnymi dorosłymi? Odhaczone. No i narracja stylizowana na starodawne, przekazywane z ust do ust podanie – a jakże, chociaż z pewnością nie na takim poziomie, jak zrobił to Andrew Motion w fenomenalnym Silverze. Szkoda mi wystawiać tak krytyczną ocenę, bo nim zaczęłam lekturę, naprawdę chciałam móc rozpłynąć się w zachwycie nad debiutem Drzewickiej. No właśnie – debiutem, o czym nie wolno zapominać. Ze swojej strony wystawiam 3+/6 i oczekuję na kolejne tomy, by sprawdzić, czy autorka rozwinie potencjał swoich pomysłów i uczyni świat oraz bohaterów nieco bardziej rozbudowanymi. Ocena z plusem, bo mimo wszystko cieszy mnie, że nadal powstają takie powieści – może nie pozbawione krwawych scen, ale za to nie epatujące brutalnością, z pozytywnym przesłaniem; słowem: książki, które można z czystym sumieniem polecić młodszemu pokoleniu.

Recenzja napisana dla portalu BookGeek

13 komentarzy:

  1. Muszę przyznac, że pierwszy raz słyszę o tej książce, może kiedyś uda mi się ją przeczytać.
    Pozdrawiam cieplutko :*
    http://zapoczytalna.blogspot.com zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie słyszałam jeszcze o tej powieści :) Niestety nie lubię książek z powielonymi schematami, które są aż tak widoczne więc raczej po nią nie sięgnę.

    Cieplutko pozdrawiam ♥ impresjalnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam książki osadzone w czasach średniowiecza, a do mapek książkowych światów mam ogromną słabość, jednak wydaje mi się, że ta książka raczej nie przypadłaby mi do gustu. Ale na pewno polecę ją młodszej kuzynce, która właśnie odkrywa swoją książkową pasję :D
    Pozdrawiam, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł! Ja też będę polecać młodszym członkom rodziny :)

      Usuń
  4. Nominowałam Cię do TAGu, będzie mi bardzo miło jeśli go wykonasz :)
    http://bookowe-love.blogspot.com/2016/05/kreatywny-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat moc mówienia płynnie w każdym języku jest super :)
    Szkoda, że ten średniowieczny motyw został tutaj tak słabo przedatawiony :/ Ale sam fakt, że storzono mapkę całej tej krainy świadczy, że autor się mniej więcej orientuje w swojej właśnej historii (a zdarzały się przypadki, że byli tacy, co wszystko mieszali z wszystkim XD).
    Pozdrawiam
    welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zgadzam się, wiele bym dała za taką moc :D

      Usuń
  6. Myślę, że mam wiele innych książek w podobnych klimatach, które lepiej wypadną niż ta powieść, niestety, ale jakoś w ogóle opis tej powieści do mnie nie trafił, dodatkowo Twoja recenzja też jednoznacznie mi pokazała, że to raczej nie jest lektura dla mnie... Co jednak muszę książce przyznać: ma piękną okładkę!
    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w całej rozciągłości, okładka jest wspaniała, wydawnictwo się postarało *.*

      Usuń
  7. Nie przepadam za książkami osadzonymi w realiach średniowiecza, nie czytam ich też często. Nie wiem do końca, czy sięgać po tą książę, czy nie. Kiedy nadarzy się okazja pewnie przeczytam ją, by zobaczyć jakie będą moje odczucia :D
    Pozdrawiam cieplutko i czekam na kolejne posty :*

    Julka z julyinthebookland.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. hmm,no nie wiem...to chyba nie jest książka dla mnie...
    ale recenzja świetna! :)
    pozdrawiam!
    marcepanowerecenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Polski autor? I jeszcze debiut? Tylko w wyjątkowych przypadkach sięgnę po powieść tego typu...

    https://kulturalnaszafa.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń