sobota, 28 maja 2016

"Weź głęboki oddech, Kahlen, i trzymaj się" - recenzja Syreny

Uwaga! Dzisiaj będzie naprawdę uroczo, wakacyjnie i romantycznie - a wszystko to w najlepszym, nieprzesłodzonym wydaniu. Poszukujecie ciepłej, słodko-gorzkiej opowieści o miłości? Przedstawiam wam Syrenę, magiczną historię niepozbawioną łagodnego humoru i nuty dramatyzmu, którą zachwyci się każda romantyczna dusza. 
Tytuł: Syrena
Autor: Kiera Cass
Cykl: powieść jednotomowa
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 392
Wydawnictwo: Jaguar

http://wydawnictwo-jaguar.pl/wp-content/uploads/2016/01/syrena-400x600.jpgKahlen umiera i odradza się jednocześnie - jako syrena, zabijająca swoim głosem istota posłuszna rozkazom enigmatycznej, potężnej Matki Ocean. Jej służba ma trwać cały wiek; sto lat, w trakcie których Kahlen i jej siostry pozostaną młode, silne i śmiertelnie niebezpieczne, co wyklucza bliższe kontakty z ludźmi. Jednak jak pogodzić żelazne zasady z prawdziwym, rodzącym się w sercu uczuciem dziewczyny, która przez całe swe istnienie marzyła o miłości?

Kojarzycie Kierę Cass? Większości czytelniczek nazwisko autorki zapewne obiło się o uszy - w końcu kto (przynajmniej przelotnie) nie zetknął się z brokatowo-bajkowo-antyutopijnym światem Selekcji? Uspakajam zarówno zagorzałych fanów jak i czytelników zaniepokojonych tym powiązaniem - Syrena to powieść zupełnie inna niż Rywalki; powieść, która w mojej opinii wydobyła z warsztatu Kiery Cass wszystko, co najlepsze i (zaryzykuję stwierdzenie) pobiła poprzedniczki na głowę.

Już na początku wspomniałam, że będzie naprawdę uroczo - bo dokładnie taka jest Syrena! Nie da się ukryć - amatorzy akcji, pościgów i gęstego, ciężkiego klimatu raczej nie mają tu czego szukać. Nowa powieść Kiery Cass jest niczym ciepła, pachnąca morzem bryza - aż chciałoby się chwycić książkę, rozłożyć na plaży i zatonąć w lekturze przy akompaniamencie fal uderzających o brzeg. Postaci wzbudzają naturalną sympatię; niewinności Kahlen nie należy mylić z naiwnością, a dobro Aklinla, drugiej połowy syreny, wypadło w sposób naturalny i nieprzerysowany. Pozytywne cechy dwójki protagonistów nie irytują, doskonale komponując się z klimatem książki. 
"Wszyscy uważają, że śmierć to smutne zakończenie, ale to nieprawda. Gdyby tak było, każde życie byłoby tragedią"
Również siostry Kahlen, pomimo raczej drugoplanowego znaczenia, posiadają własne charaktery i historie; ich kreacje nie należą do szczególnie wyrazistych, ale na pewno nie są sztampowe. Bez problemu rozróżnimy kreatywną, pełną ciepła Miakę od nieprzystępnej, wyniosłej Aisling. Co więcej, każdą z dziewczyn kierują odmienne, czasem ukryte motywacje, czyniąc z nich pełnoprawne bohaterki, a nie tylko dodatki, tworzące atrakcyjne tło dla Kahlen. Najciekawszą postacią okazała się Matka Ocean - napisana z nerwem, intrygująca i potężna, pełna nieskończonej mądrości a jednocześnie zdolna do bardzo ludzkich, tak bliskich nam uczuć. Czarne charaktery właściwie tu nie występują (pomijając drobne, niechlubne wyjątki), co nie znaczy, że historii brakuje dramatyzmu, niezbędnego do przedstawienia świata, który zdecydowała się wykreować Kiera Cass - syreny prowadzą smutny, "pożyczony" żywot; chociaż cieszą się młodością, siłą i zdolnościami, jakich pozazdrościć im może każdy śmiertelnik, są równocześnie bardzo samotne. Nie posiadają nic własnego, a jakiekolwiek przywiązanie do ludzi może skończyć się tragicznie.
"Chociaż życie, które prowadziłam, wydawało mi się czasem niewyobrażalnie okrutne, ta chwila, gdy trzymałam w ramionach nową siostrę, była cudowna. Odrobina prostoty pośród chaosu"
Warsztatowo jest nieźle - narracja nie powala, ale też nie odstaje od tego "młodzieżówkowego" poziomu, w swej prostocie będąc na tyle malowniczą, by trafnie oddać opisy, porównania czy przemyślenia Kahlen. Język nie został poetycko przekoloryzowany, ale też nie dobija dosłownością; całość prezentuje się w sposób wyważony, przyjemny w odbiorze, doskonale harmonizujący z duchem powieści. Szczególnie ujął mnie sposób, w jaki Kiera pisała o przyrodzie, krajobrazach i wszystkim tym, co jako syreny bohaterki mogły obserwować na własne oczy (i czego zazdrościłam im chyba bardziej niż talentów i czasu na ich doskonalenie). Głębiny morza, pływanie z delfinami, tajemnicze wody oblewające Antarktydę... można dać się ponieść fantazji!

Zarzutem, jaki stawiają niektórzy Syrenie jest wolno płynąca akcja, przede wszystkim na początku. Zgadzam się, ale tylko częściowo - rzeczywiście, książka jest raczej statyczna (co w sumie stanowi paradoks, bo bohaterki przemieszczają się i zmieniają lokacje z częstotliwością zawstydzającą powieści drogi), jednak wcale mi to nie przeszkadzało: ani wtedy, kiedy Kahlen opisuje początki syreniego życia, jak i później, gdy osiada w jednym miejscu i akcja koncentruje się na jej rozkwitającej relacji z Akinlim. Uważam wręcz, że tak dokładne zarysowanie tła całej historii nadaje jej niesamowitej głębi - po skończeniu powieści czujemy, że poznałyśmy protagonistkę jak dobrą przyjaciółkę, wszak przeżyłyśmy z nią prawdziwy szmat czasu. Chociaż czytelnik "spędza" z Kahlen zaledwie jeden tom, gwarantuje wam, że po odłożeniu książki na półkę od razu zatęsknicie: zarówno za zamieszkującymi jej karty postaciami, jak i tym niepowtarzalnym, baśniowo-nadmorskim klimatem. Widać, że autorka włożyła w tą współczesną Małą Syrenkę całe swoje serce. Książka pozostaje w pamięci - i właśnie z tego powodu, pomimo drobnych braków (i moich starań, by pozostać obiektywną), nie mogę wystawić oceny innej niż 5/6 :)

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Jaguar i dziewczynom odpowiedzialnym za Zlot Blogerów na Warszawskich Targach Książki, dzięki którym otrzymałam możliwość zrecenzowania Syreny :)
https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpl1/v/t1.0-9/13221092_612456922243032_3665616357220499459_n.png?oh=0e63472c91a082b65481269c152b5a38&oe=57C72B39&__gda__=1473115573_794b12e48f0941eb4c93cdb8bc16d53c

10 komentarzy:

  1. Już od dawna chcę się zabrać za jakąś książkę tej autorki i jakimś cudem zawsze się mijamy :( Może niedługo w końcu mi się uda bo brzmi zachęcająco. Nawet nie wiesz jak bardzo zazdroszczę Ci tych targów! :D Cieplutko pozdrawiam ♥ Nina z bloga impresjalnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje pierwsze targi w życiu! :D
      Zabierz się koniecznie <3

      Usuń
  2. Oooo no co ty? Aż tak dobra? Ah! Myślę o niej i spodziewałam się naprawdę przesłodzonej i głupiutkiej książki, a tutaj takie zdziwienie :D Dobra w takim razie sięgnę jak najszybciej po nią <3

    https://kulturalnaszafa.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodka jest, to prawda, ale Ty jesteś romantyczką, więc powinna Ci się spodobać :3 Ogółem ta książka sprawiła, że momentami piszczałam jak nastka (którą w sumie już nie jestem XD) <3

      Usuń
  3. Nie ciągnie mnie do twórczości tej autorki, ale intryguje mnie tematyka syren, a że mało znam takich książek... Sama raczej nie kupię, ale jak będzie w bibliotece to chętnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam książki Kiery Cass, a Syrena już o wiele za długo zalega na mojej półce. Mam nadzieję, że uda mi się po nią sięgnąć w najbliższym czasie ;)

    http://naturaniezaksiazkowana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie jakoś książki tej autorki nie porwały, dlatego wobec tej też mam mieszane uczucia :/ Ale może warto sprawdzić :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam mieszane uczucia po Rywalkach, ale ta mi się bardzo podobała :3

      Usuń
  6. Rywalki w miarę mi się podobały - ot, taka urocza książka, przy której można się odmóżdżyć, EKHEM, to znaczy zrelaksować ;) - ale do Syreny zupełnie nie jestem przekonana. Uwielbiam trylogię Tricii Rayburn o tych mitologicznych stworzeniach i nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek mógł ją pobić.

    Books by Geek Girl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie tej poprzedniej "Syreny" jeszcze nie czytałam, chociaż od dawna mam ją w planach :)

      Usuń