sobota, 25 czerwca 2016

Dzisiaj nie będzie cytatów - recenzja Szkoły przetrwania

No dobra, przyznaję: nie należę do grupy docelowej tej książki. Raczej nie interesuje się Vine'm, a o głównej bohaterce (i współautorce zarazem) usłyszałam po raz pierwszy w życiu. I wiecie... jakoś nie wydaje mi się, by ominęło mnie coś ważnego. 

Tytuł: Szkoła przetrwania
Autor: Lele Pons, Melissa de la Cruz
Cykl: powieść jednotomowa
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 270
Wydawnictwo: Jaguar

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/304000/304004/477636-352x500.jpgLubicie książki, których akcja toczy się w szkole? Ja owszem, dlatego z dużą dozą optymizmu zabrałam się za lekturę. W końcu kto nie chciałby choć na chwilę wskoczyć do świata amerykańskiej szkoły i pośmiać się z przygód bohaterów, często odważniejszych (a może po prostu mniej inteligentnych) niż my sami? Jak widać, nawet na najprostszych i najbardziej oczywistych pomysłach można się wyłożyć.

Lele Pons – „jedna z najfajniejszych dziewczyn w sieci” (Teen Vogue) w duecie z bestsellerową autorką serii „Błękitnokrwiści” – Melisą de la Cruz w debiutanckiej powieści o szalonych chwilach spędzonych w liceum. Zabawne historie w formie wspomnień oparte na popularnych filmikach umieszczanych przez Lele na portalu Vine plus pisarski kunszt Melisy tworzą fabularną mieszankę wybuchową. Jeśli chcesz przetrwać ten burzliwy czas szkoły średniej przeczytaj „Wyższą szkołę przetrwania”. /lubimyczytac.pl

Nie polubiłyśmy się z Lele Pons, oj nie. Jeśli chodzi o samych bohaterów, to myślę, że za dzień lub dwa większość imion wyleci mi z głowy. Sama protagonistka nie jest najgorsza, ale też przypadło jej w udziale sporo irytujących cech. Od pierwszych stron przekonuje nas o własnej wyjątkowości, jednak tak naprawdę nic, co robi, wyjątkowe nie jest. Okej, nagrywa filmiki, w szkole zachowuje się dość dziwacznie (co zrzuciłabym raczej na karby ogólnego nieprzystosowania społecznego i nieporadności niż jakiś cech szczególnych) no i oczywiście nie lubi się z Popularnymi Dziewczynami™. I tu pojawia się pierwszy zgrzyt, bo tak naprawdę od samego początku nie da się stwierdzić, ile w książkowej Lele jest tej prawdziwej. Całość określono jako "fikcyjny pamiętnik", a zatem wydarzenia mogą równie dobrze być zmyślone jak i prawdziwe. Po lekturze nasuwa mi się wniosek, że więcej tu fantazji autorek niż prawdy; sytuacje są przekoloryzowane, sztucznie śmieszne - jak to zresztą bywa w szkolnych komediach.

No i tu wkracza zgrzyt numer dwa, bo trudno powiedzieć, dla kogo w takim razie jest to książka. Fani Lele pewnie woleliby dowiedzieć się czegoś na serio: w jakich okolicznościach kręcono filmiki, jak mają się one do rzeczywistości, wątki (prawdziwie) autobiograficzne. Tymczasem czytelnik dostaje miałką powiastkę nie wyróżniającą się na tle innych tego typu książek, jeśli nawet nie słabszą. Na niekorzyść działa tu także brak wyrazistej linii fabularnej; jedynym, co łączy rozdziały jest próba przetrwania roku szkolnego i kręcenie filmików, których wątek notabene pozostaje w tle. A tak akcje popychają do przodu kolejne imprezy, potyczki z Popularnymi Dziewczynami™ i dramatyzowanie. Dużo dramatyzowania. No błagam, w Ali Makocie było więcej fabuły.

Humor to jedyna rzecz, która próbuje ratować Szkołę przetrwania; zresztą to właśnie na humorze cała historia (?) jest oparta. Ironiczny, cięty język Lele potrafił od czasu do czasu wywołać uśmiech na mojej twarzy, jednak większość zabawnych scen oparta jest na banalnych, ogranych już gagach. Powieść nie wnosi w gatunek żadnej świeżości; to po prostu do bólu schematyczny pamiętnik uwieczniający kolejne scenki z licealnego życia nastolatki, która jako freak usiłuje odnaleźć się w szkolnej dżungli. Równie dobrze zamiast brnąć przez prawie 300 stron spisanych piórem Melissy de la Cruz wystarczy obejrzeć w to miejsce Wredne dziewczyny (do których często odwołuje się Lele, ignorując fakt, że jej własna opowieść to momentami po prostu kalka filmowej produkcji), nakręcone w dość absurdalny sposób, a jednak śmieszące o wiele bardziej niż książkowy odpowiednik.

Może tu właśnie tkwi problem Szkoły przetrwania - może historię internetowej celebrytki powinno opowiedzieć się w formie filmu, a nie powieści? Stylistycznie książka kuleje - nie pamiętam, czy czytając Błękitnokrwistych byłam zbyt młoda żeby zwracać uwagę na braki w warsztacie de la Cruz, czy przy okazji współpracy z Lele autorka zapomniała wszystkiego, co wiedziała na temat pisania. Rozumiem liczne zapożyczenia z angielskiego, które po polsku po prostu nie mają sensu, rozumiem sporadyczne wulgaryzmy, dodające historii autentyzmu; rozumiem też uderzająco ubogi zasób słownictwa - wszak mamy do czynienia z "fikcyjnym pamiętnikiem", a nie traktatem naukowym.  Zdaję sobie sprawę, że język w przypadku young adult z założenia powinien być prosty, a całość napisana szczerze i na luzie, jednak powieść to ostatecznie powieść - trzeba sobie wyznaczyć jakieś granice przyzwoitości, jakiś (jakikolwiek!) poziom, czego autorkom najwyraźniej zabrakło.

Nie uważam się za szczególnie dorosłą, a stwierdzenie, że z tego typu literatury już wyrosłam nie jest do końca prawdziwe. Na temat przeżycia w szkolnej dżungli można napisać naprawdę zręcznie i ciekawie. Odpowiednio wyrazisty pomysł, bohaterowie, a może po prostu sensowna fabuła to elementy, które inni autorzy potrafili sprawnie wykorzystać i ze sztampowej historii o licealnych perypetiach nastolatków stworzyli twory może nie wyjątkowo oryginalne, ale chociaż przyjemne w odbiorze. A lektura Lele Pons była, przynajmniej dla mnie, zdecydowanie negatywnym doświadczeniem. Książka sprawdzi się wyłącznie jak odmóżdżacz - chociaż moim skromnym zdaniem nawet w tej kategorii znajdzie się kilkanaście lepszych pozycji...

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Filia i dziewczynom odpowiedzialnym za Zlot Blogerów na Warszawskich Targach Książki, dzięki którym otrzymałam możliwość zrecenzowania Szkoły przetrwania :)
https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpl1/v/t1.0-9/13221092_612456922243032_3665616357220499459_n.png?oh=0e63472c91a082b65481269c152b5a38&oe=57C72B39&__gda__=1473115573_794b12e48f0941eb4c93cdb8bc16d53c

12 komentarzy:

  1. Pierwszy raz trafiłam na Twojego bloga ale chciałam Ci powiedzieć że masz super styl pisania, jest taki lekki i przyjemnie się to czyta bardzo :)))
    Posłucham Cię jeśli chodzi o te ksiazke ;)
    Dodaję do obserwowanych i zapraszam do mnie :)
    onlymomcanjudge.blogspot.com ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. O tej książce nie słyszałam i po twojej recenzji raczej po nią nie sięgnę, przynajmniej będzie to oszczędność czasu. Szkoda, że ta książka tak źle wypadła, bo ostatnio mam ochotę na książki w takim klimacie.
    Pozdrawiam <3
    https://myszkarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też, dlatego nieopatrznie po nią sięgnęłam ;) No i serio lubię Wredne Dziewczyny, więc oczekiwałam niezłej książki w tym klimacie.

      Usuń
  3. Na pewno po nią nie sięgnę, nie dosyć, że nie moje klimaty to jeszcze wychodzi na to, że jest strasznie słaba. Ale przynajmniej wiem czego unikać bo wcześniej nie słyszałam jeszcze o tej pozycji. Cieplutko pozdrawiam ♥ Nina z bloga impresjalnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha postaram się XD Gorąco zapraszam Cię na mojego bloga, nominowałam Cię do LBA i mam nadzieję, że pytania nie są aż tak straszne i uda Ci się na nie odpowiedzieć ^^ impresjalnie.blogspot.com/2016/06/liebster-blog-award.html

      Usuń
  4. Przeczytałabym tę książkę nawet po to, by się przekonać na własnej skórze, czy rzeczywiście jest taka słaba.
    Uwielbiam to określenie "odmóżdżacz" XD Jest wprost genialne XD
    Pozdrawiam
    http://welcome-to-my-little-big-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka, o której ostatnio dużo czytałam.
    Chyba czas po nią sięgnąć :D
    Pozdrawiam
    http://bookparadisebynatalia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam ochotę na tę książkę. Jednotomowa, lekkie pióro - czemu nie? Akcja w szkole tak średnio mnie zachęca, ale miło byłoby wrócić na szkolny korytarz :) Pozdrawiam, http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak pomyślałam, ale to była pułapka! :D

      Usuń
  7. zdecydowanie nie dla mnie. Za stara już jestem na książki tego typu :)

    OdpowiedzUsuń