wtorek, 21 czerwca 2016

"I pomyśleć tylko, co by było, gdyby Hitler jednak dostał się na Akademię" - recenzja Paryskiego architekta

Interesujesz się architekturą? Lubisz czytać powieści osadzone w czasach Drugiej Wojny Światowej? A może z paradoksalną przyjemnością sięgasz po książki, których lektura przypomina emocjonalną kolejkę górską? Jeżeli na którekolwiek z tych pytań odpowiedziałeś twierdząco... a zresztą, sam się przekonaj!

Tytuł: Paryski architekt
Autor: Charles Belfoure
Cykl: powieść jednotomowa
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 384
Wydawnictwo: Znak Horyzont

Okupowany przez Niemców Paryż skrywa wiele tajemnic. Jedna z nich szczególnie rozwściecza Gestapo: ktoś konstruuje doskonałe skrytki dla Żydów. Nawet najlepsi hitlerowscy śledczy nie są w stanie ich wytropić. Niektóre z nich znajdują się tuż pod nosem nazistów. Lucien jest obiecującym architektem. Marzy o karierze, ale w czasie wojny niełatwo jest o zlecenia. Znudzony wypalonym małżeństwem bryluje na paryskich salonach w towarzystwie sławnej projektantki mody. Świat luksusu imponuje mu, lecz wymaga ciągłych wydatków, choćby na prezenty dla kochanki.
Niespodziewane zlecenie okazuje się szansą na upragniony sukces, ale jest też śmiertelnym zagrożeniem. Jeśli architekt pomoże skonstruować kryjówkę dla żydowskiego przyjaciela swego zleceniodawcy, zajmie się również projektem fabryki dla Niemców. Luciena nie obchodzi los prześladowanych Żydów, lecz kuszą go pieniądze. Nie może jednak przewidzieć, że godząc się na pierwsze zadanie, rozpoczyna dzieło swojego życia i staje innym człowiekiem. W tej porywającej powieści nic nie jest oczywiste: wielkim osiągnięciem architektury okazują się zwykłe skrytki. Dobro może zwyciężyć zło, a człowiek nigdy nie wie wszystkiego na swój temat. /lubimyczytac.pl

Nie jest łatwo pisać recenzję, kiedy jest się w stanie wewnętrznej rozsypki - zwłaszcza, kiedy powód, dla którego wciąż nie potrafisz się pozbierać, jest równocześnie głównym bohaterem tejże recenzji. Wybaczcie możliwą nieskładność tekstu, ale o książkach takich jak Paryski architekt trudno (no dobra, po prostu się nie da) mówić bez emocji.

No właśnie, emocje. Autor bez skrupułów gra na naszych uczuciach, nie robi jednak tego w sposób tani, celowo wymuszający określone reakcje. Silne i tak oddziaływanie potęguje fakt, że czytelnik jest w pełni świadomy realności wydarzeń historycznych, będących oczywistą inspiracją dla książki. Momentami nagromadzenie różnego rodzaju uczuć jest wręcz trudne do zniesienia, trzeba jednak przyznać, że Charles Belfoure mistrzowsko dawkuje napięcie; mrożące krew w żyłach, miejscami naprawdę mocne sceny przetykane są rozdziałami nieco lżejszymi, choć niepozbawionymi nieustanie towarzyszącego nam niepokoju - dopiero pod koniec akcja zagęszcza się do tego stopnia, że nie ma już miejsca na retardację.
"Najgorzej traktowano kobiety, które sypiały z Niemcami - ten rodzaj współpracy nazywano kolaboracją horyzontalną"
Tym sposobem płynnie przechodzimy do kolejnego elementu, czyli właśnie akcji oraz fabuły. Kompletnie się tego nie spodziewałam, ale powieść wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Zgodnie z koronną zasadą Hitchcocka, autor zaczyna mocnym uderzeniem, wywołującym późniejszą lawinę narastającego napięcia. Chociaż wątek główny przez cały czas jest obecny i odpowiednio wyeksponowany, książka przypomina zmyślnie utkany gobelin, w którym cała plejada wątków i postaci łączy się ze sobą w jedną całość zespoloną wspólną myślą. Tak jak w drzewie, w którym od pnia odchodzą gałęzie i gałązki, tak w Paryskim architekcie jeden bohater okazuje się być w nieoczekiwany sposób powiązany z drugim, którego wątek (często nawet w pośredni sposób) łączy się z dwoma kolejnymi. Świat powieści rozbudowany jest jak okupowane miasto, w którym toczy się akcja, a czyjeś niewinne spotkanie lub wymiana zdań może zaważyć na losach kolejnych ludzi.

Jeśli zaś o wspomniany już Paryż chodzi - nie da się ukryć, że autorem powieści jest nie kto inny jak architekt. Miłość do przestrzennych konstrukcji wręcz wylewa się spomiędzy okładek. Wnętrza, elewacje i różnego rodzaju detale przedstawiono z niezbędną precyzją; pieczołowicie i starannie, jednocześnie w sposób pozostający zrozumiałym dla laików. Nie rozwlekają sztucznie akcji, ale są jej integralną częścią - w końcu książka Belfoure'a to nie tylko kolejna fikcja oparta na wojennym horrorze, ale też opowieść o tym, jak sztuka stała się jednocześnie bronią przeciwko nazistom i zbawieniem dla prześladowanych Żydów.
"- Ludzi takich jak pan, monsiour Bernard, Żydzi nazywają "mensch" - powiedział Manet (...)
- I co to niby znaczy? - spytał szorstko. Słowo brzmiało jakoś obraźliwie, podobnie jak żydowskie "schmuck".
- Zdaje się, że mówiąc tak, mają na myśli istotę ludzką. Kogoś, kto nie boi się postąpić właściwie"  
Wreszcie, co do Żydów i nazistów: autor doskonale zarysowuje tło społeczno-historyczne. Każde, powiązane z realiami tamtych czasów wydarzenie opatrzone jest krótką, ale wyczerpująca informacją ujawniającą jej kontekst. Belfour świetnie odmalował obraz tamtej minionej epoki - poczynając na strojach i kulturze, przez przemiany społeczne, po momenty stricte związane z działaniami wojennymi. Dzięki temu czytelnik (nawet ten wyjątkowo nieobeznany z wojenną codziennością) nie tylko nie poczuje się zagubiony, ale też zakończy lekturę wzbogacony o wiedzę i doświadczenia z tej bezbolesnej lekcji historii.

Komu polecam Paryskiego architekta? Każdemu. No, może poza ludźmi o bardzo słabych nerwach, dla których niektóre opisy (a raczej prawdziwe wydarzenia, na których zostały one oparte) mogą okazać się zbyt drastyczne. Ale, poważnie - możesz nie interesować się Drugą Wojną Światową, Francją, architekturą, jednak bez wątpienia jesteś człowiekiem, a właśnie do człowieczeństwa niejednokrotnie odwołuje się autor powieści. Jeżeli niestraszne są ci silne emocje, poszukujesz żywej opowieści z realnymi bohaterami i jesteś przygotowany na książkowego kaca, brakuje ci już tylko egzemplarza Paryskiego architekta. Wystawiam 5+/6.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję wydawnictwu Filia i dziewczynom odpowiedzialnym za Zlot Blogerów na Warszawskich Targach Książki, dzięki którym otrzymałam możliwość zrecenzowania Paryskiego architekta :)
https://fbcdn-sphotos-f-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpl1/v/t1.0-9/13221092_612456922243032_3665616357220499459_n.png?oh=0e63472c91a082b65481269c152b5a38&oe=57C72B39&__gda__=1473115573_794b12e48f0941eb4c93cdb8bc16d53c

7 komentarzy:

  1. Dla mnie lektura "Paryskiego architekta" też była wspaniałym doświadczeniem. Powinno pojawiać się więcej książek tego typu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak, i z całą pewnością powinno być o niej głośniej w blogosferze :)

      Usuń
  2. Nigdy nie słyszałam o tej powieści, ale bardzo mnie nią zainteresowałaś. Książka jest zdecydowanie w moich klimatach, więc muszę koniecznie po nią sięgnąć!
    Buziaki ;*
    bookowe-love.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę, przeczytaj koniecznie! <3

      Usuń
  3. Czemu masz tak mało obsrwatorów :(( Zasługujesz na więcej, superancka recenzja.

    Ja to ostatnio mam jakąś głupią fazę na przytłaczanie się ciężką literaturą, ale sięgam raczej po horrory / thrillery psychologiczne niż oparte na faktach wstrząsające reportaże i historie okropne w swojej prawdziwości. Być może kiedy mi wróci na nie ochota (a wróci na pewno, bo je przecież uwielbiam!) sięgnę po "Paryskiego architekta" - wygląda bardzo przyzwoicie :)

    http://ksiegoteka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejej, dziękuję bardzo :33
      Ja jestem człowiekiem, który nie jest w stanie przeżyć horroru XD Książki jak książki, ale po filmach niestety dostaję paranoi :D Za to dramaty historyczne - zawsze! :)

      Usuń
  4. Hm. Architektura? Yes. II WŚ? Yes. Francja? Łi. A więc zdecydowanie powieść dla mnie :D Chętnie sięgnę ! :D

    OdpowiedzUsuń