piątek, 3 czerwca 2016

Podsumowanie wiosny 2016

Hop hop! Tak, wiem - kalendarzowa wiosna nadal trwa, ale chyba każdy przez pogodę zdążył już poczuć się tak, jakby lato trwało w najlepsze. Zanim więc data ostatecznie wskaże koniec jednej z moich ulubionych pór roku, podsumujmy razem marzec, kwiecień i maj. To był niezłe miesiące jeżeli chodzi o książki i różne około-literackie wydarzenia, dlatego nie przedłużając - zobaczmy, co udało mi się osiągnąć ;)

 
 
Najlepszy sposób na wiosnę? Książka i ławka w parku <3
 
Książki

Na pierwszy ogień oczywiście pójdą książki. W marcu były to Dziwny przypadek psa nocną porą Marka Haddona (przeczytane na Młodzieżowy Dyskusyjny Klub Książki), Nieludzie Kat Falls (których poznałam dzięki namowom mojej przyjaciółki <3), Podzieleni Neala Shustermana (zrecenzowane dla Bookgeek.pl), Zagrożeni, trzeci tom serii o Nocnej Szkole C.J. Daugherty, oraz Magonia M.D. Headley. W kwietniu przeczytałam Poczwarkę Doroty Terakowskiej (ponownie w ramach MDKK), Niepowszednich Justyny Drzewickiej i (wreszcie! <3) Maybe Someday Colleen Hoover. W maju udało mi się pochłonąć Nad Niemnem Elizy Orzeszkowej, Syrenę Kiery Cass i ostatnią już powieść przeczytaną dla MDKK, Moja siostra mieszka na kominku Annabel Pitcher (recenzja wkrótce). W sumie było to jedenaście książek. Jestem bardzo dumna z tego wyniku - zwłaszcza biorąc pod uwagę natłok nauki i różnych obowiązków, które zwaliły mi się w tym czasie na głowę :)

Moje wrażenia z czytelniczej wiosny? Chcecie wiedzieć, która książka...

...najbardziej mnie poruszyła? Zdecydowanie była to Poczwarka. Nie przypominam sobie powieści, w która w ostatnim czasie dotknęłaby mnie w sposób, w jaki zrobiła to Terakowska za pośrednictwem małej Myszki. (Prawdopodobnie, gdybym nie czytała już wcześniej powieści Shustermana, wskazałabym Podzielonych - TA KSIĄŻKA JEST NIESAMOWITA I JEŚLI JEJ JESZCZE NIE PRZECZYTAŁEŚ, MUSISZ TO ZROBIĆ JAK NAJSZYBCIEJ! <3)
...okazała się być największym zaskoczeniem? Może i wskazanie do tej kategorii Maybe Someday jest lekką przesadą, bo dosłownie wszędzie słyszałam o tym, jak genialna jest ta książka. Ale i tak... chyba nie spodziewałam się, że Colleen zaskoczy mnie aż tak pozytywnie! Cudowna, cudowna historia.
...zapoznała mnie z najciekawszym bohaterem? Bez dwóch zdań - Christopher z Dziwnego przypadku psa nocną porą to niezwykle skomplikowana (choć kierująca się prostą jak drut logiką) postać, dzięki której dane mi było nieco bliżej poznać świat osoby chorej na autyzm.
...mnie rozczarowała? Z przykrością muszę stwierdzić, że o ile Magonia nie była może najgorszą książką wiosny, to zdecydowania okazała się największym rozczarowaniem. Ostatecznie całej magicznej otoczce i debiutanckiemu, emocjonalnemu językowi nie udało się ukryć fabularnych dziur. A szkoda!

Filmy i seriale

Nie mogę, po prostu nie mogę nie zacząć od filmu, na który czekałam calutki rok - od czasu premiery Czasu Ultrona, poprzedniego wielkiego blockbustera ze stajni Marvela. Chodzi oczywiście o najnowszą odsłonę przygód Kapitana Ameryki (czy raczej Avengers 2,5): Civil War. Ten film nie tylko kompletnie mnie zachwycił, ale też całkowicie zdruzgotał emocjonalnie, co zrozumie chyba każdy fan, który wybrał się na seans (a już na pewno ci, którzy opowiedzieli się po stronie Iron Mana!). 

https://2.bp.blogspot.com/-hghLKdjRnwA/VuHBb_W5dNI/AAAAAAAASVk/U5HduUL6rQY/s1600/giphy-12.gif
 Spidey ukradł cały film <3

Drugą rzeczą, o której chciałam napisać jest serial animowany, na punkcie którego oszalał chyba cały tumblr, a o którym ja dowiedziałam się dzięki niezastąpionej Mai K. (twarzy tej animacji w naszym kraju). Mowa o Miraculous Ladybug & Chat Noir, który przypomniał mi, za co tak bardzo kocham kreskówki i dlaczego nigdy nie stanę się na nie za stara :3

http://nikadonna.tumblr.com/post/139929203523/this-show-basically-consists-of-puns-and  
Bez dwóch zdań, Chat oficjalnie zostaje fikcyjnym crushem tej wiosny

Muzyka

Z muzyką wiążą się w tym miesiącu dwa niesamowite wydarzenia, w których miałam okazję brać udział. Pierwszym był koncert jedynych w swoim rodzaju The Neighbourhood. Wybrałam się na niego z moją przyjaciółką (prawdopodobnie największą fanką The NBHD) i był to dla mnie jedno z najbardziej niesamowitych przeżyć tego roku. Jeżeli chcecie zobaczyć niewielką próbkę tego, jak bardzo dopisała warszawska publiczność, tutaj znajdziecie jeden z licznych filmików nagranych z widowni.


Oprócz tego, w ciągu tych trzech miesięcy wybrałam się razem z moją mamą na musical Mamma Mia! wystawiony w warszawskiej ROMIE. Obie jesteśmy wielkimi fankami teatru muzycznego i bawiłyśmy się po prostu wspaniale. Polecam to przedstawienie absolutnie każdemu (a zwłaszcza córkom i matkom - przy polskiej wersji Slipping through my fingers naprawdę nie dało się nie rozkleić :')).


Wydarzenia książkowe

Wiosna (a zwłaszcza maj!) okazał się porą roku obfitującą w książkowe wydarzenia. W kwietniu udało mi się poznać samą Collen Hoover (o czym rozpisuję się tutaj), natomiast na maj przypadło prawdziwe święto książkoholików - Warszawskie Targi Książki. Na Stadionie Narodowym spotkać można było praktycznie wszystkie wydawnictwa, księgarnie, wystawców z książkowymi gadżetami, dziesiątki autorów i dziennikarzy. Przez pewien czas miałam możliwość razem z dziewczynami z Bookgeeka (i paroma dodatkowymi pomocnikami :3) opiekować się stanowiskiem EpikBoxa, co było chyba najmilszą rzeczą, jaka przydarzyła mi się tej wiosny. Zarówno pakując zakładki jak i później, na Zlocie Blogerów, mogłam poznać całe mnóstwo cudownych, pełnych pasji osób. Mam wielką nadzieję, że zobaczymy się znowu w przyszłym roku (a jeszcze lepiej - wpadajcie na Warszawskie Targi Fantastyki! <3)


Tak prezentują się moje nabytki. Zakładki magnetyczne! <3 (Dopiero po zrobieniu zdjęcia zorientowałam się, że brakuje tu Art&Soul, które również udało mi się wylosować (i mogę wam zdradzić, że właśnie ją czytam, a recenzja pojawi się w najbliższym czasie))

Wiosna zakończyła się dla mnie baardzo miło. W ramach Dnia Matki, a potem Dnia Dziecka, obdarowałyśmy się z moją mamą książkami naszej ulubionej autorki, Kate Morton (z powodu której będę się zachwycać na blogu w najbliższym czasie <3), dzięki czemu udało nam się skompletować wszystkie jej powieści w tych nowych, przepięknych okładkach! Brakuje tylko Domu w Riverton, który jak do tej pory nie doczekał się takiego wydania.


Na zakończenie zapraszam was jeszcze na fanpage i instagrama Książkowej Galaktyki, które zdecydowałam się założyć kilka dni temu. Ikonki po prawej stronie przekierują was na odpowiednie strony.

Tak prezentuje się moje pierwsze podsumowanie. Myślę, że raz na jakiś czas warto spojrzeć wstecz i sprawdzić, ile wspaniałych rzeczy wydarzyło się ostatnim czasie - dopiero z perspektywy widzę, jak niesamowite (wybaczcie, jeśli w tym poście wyczerpałam roczny limit na użycie tego słowa) były minione miesiące. Dajcie znać, czy post wam się podoba i czy podobne podsumowanie powinnam zrobić również pod koniec lata ;) 

12 komentarzy:

  1. Ale świetne podsumowanie (na pewno bardziej rozbudowane i kolorowe niż moje :P ) :D Ale ogóle - rozumiem powrót do bajek... Ja w tym miesiącu wróciłam do Legendy Korry, czyli kontynuacji Avatara i historii Aanga i znów wpadłam w świetny świat kreskówek :P
    Jak to jest, że nigdy nie natrafiłam na Kate Morton? Będę musiała coś ogarnąć tej autorki :D
    No i WTK ! Świetne, że się spotkałyśmy było cudownie i mam nadzieję, że w niedługiej przyszłości znów się zobaczymy :D :D :D

    https://kulturalnaszafa.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Avatar <333 Bo z kreskówek albo się nie wyrasta, albo się kłamie, że się wyrosło :D
      A Kate Morton jest cudowna :3

      Usuń
  2. Przede wszystkim chciałabym powiedzieć, że bardzo się cieszę z naszego spotkania na Warszawskich Targach Książki i liczę na kolejne w przyszłym roku! :)
    Odnośnie książek, mam w planach "Maybe Someday", na które czekam z Book Tour oraz na "Moja siostra mieszka na kominku", bo kiedyś przeczytałam opis i się zakochałam. Czekam również na "Magonię", którą wygrałam w konkursie, z nadzieją, że spodoba mi się i nie uznam ją jak w Twoim przypadku za straconą :)
    Jeśli chodzi o "Poczwarkę" to kiedyś zamierzam przeczytać, bo raz udało mi się dostać do rąk książkę Terakowskiej- "Tam gdzie spadają anioły" i muszę przyznać, że byłam tym spotkaniem zauroczona."Art&Soul" już na spotkaniu zazdrościłam, więc teraz również to powiem- zazdroszczę!
    A na spotkaniu z Colleen również byłam, ale Cię nie widziałam niestety :P Inna sprawa, że i tak się wtedy nie znałyśmy, to co za różnica :P
    Zazdroszczę również tego musicalu, sama bym poszła :(

    Kończąc moją wypowiedź, gratuluję świetnego wyniku i życzę powodzenia przy prowadzeniu Instagrama i Fanpage'a! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już mówiłam wiele razy, ale teeeeż bardzo się cieszę! <3
      Maybe Someday jest NIESAMOWITE :D Moją siostrę... właśnie skończyłam i muszę przyznać, że jestem bardzo mocno poruszona. Magonia nie była stracona, zwyczajnie chyba ten szum i sama jej legenda przerosła zupełnie przeciętną pozycję, którą jest wg mnie ;) Ooo, a na Tam, gdzie spadają anioły przymierzam się od dawna, sama czytałam Córkę Czarownic i jest to chyba moja ulubiona książka autorki.
      Chyba widziałam jakieś zdjęcia ze spotkania z Colleen na Twoim instagramie i POMYŚLAŁAM DOKŁADNIE TO SAMO :D A do do Loterii to ja w dalszym ciągu zazdroszczę Ci Jojo Moyes *.* Więc szybciutko zabieraj się za obie części i recenzuj, chcę już to przeczytać! <3

      Usuń
  3. Bardzo Ci zazdroszczę poznania Colleen Hoover! W kwietniu co prawda jeszcze nie znałam jej twórczości, raczej omijałam z daleka, nie wiem czemu. Na targach także mnie nie było. :(
    Pozdrawiam gorąco!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadrobisz Targi w przyszłym roku. Ja na spotkanie poszłam tylko po lekturze Hopeless, z którą wiążę sentyment ale w sumie nic szczególnego. Dopiero Maybe Someday (które przeczytałam już później) sprawiło, że pokochałam autorkę :)

      Usuń
  4. Lubię czytać takiego typu książki. Niestety w tym roku nie mogłam pojawić się na Warszawskich Tragach Książki, mam nadzieję, że w przyszłym roku będę mogła się tam pojawić. Ja Colleen też poznałam przez Maybe Someday i chciałabym przeczytać wszystkie jej książki.
    Pozdrawiam <3
    http://myszkarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maybe Someday <3 Ja się teraz przymierzam do Ugly Love, chociaż ponoć nie dorównuje MS ;)

      Usuń
  5. Odkąd obejrzałam Mamma Mia w Romie, ciągle słucham Abby. Żałuje, że nie kupiłam płyty w teatrze, ale dorwę ją na pewno w Empiku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też żałuję! Ale musiałam wydać pieniądze na program :( Również bedę na nią polować, bo wyszło im po prostu niesamowicie *.*

      Usuń
  6. Świetne podsumowanie! Że ja wczesniej o tej Morton nie słyszałam... A jej powiesci wydają sie interesujące, już dodałam na listę :D I z całą pewnoscią zostaję na twoim blogu, bo bardzo mi się tu podoba. I mogę przybić piątkę za Mamma Mia!, choć ja uwielbiam od dawna, ale na musicalu byłam jakies pół roku temu. I caly czas muszę nadrobić Avengers'ów! :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejej, bardzo mi miło :3 Morton i Avengers to pozycje obowiązkowe :D A Mamma Mia!, klasa sama w sobie <3

      Usuń