środa, 8 czerwca 2016

"Your strength gives me the courage to fly" - Moja siostra mieszka na kominku

Czy tragiczne wydarzenia z przeszłości dają nam przyzwolenie do nienawiści i uprzedzeń? Zobaczcie, jak w swojej debiutanckiej powieści Annabel Pitcher mierzy się z problemem tak aktualnym w dzisiejszych czasach.
Tytuł: Moja siostra mieszka na kominku
Autor: Annabel Pitcher
Cykl: powieść jednotomowa
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 286
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Rose, starsza siostra pięcioletniego Jamiego i bliźniaczka dziesięcioletniej Jess, zginęła. Nie umarła na raka czy w wypadku samochodowym, a powodem rozbicia (pozornie) szczęśliwej rodziny nie okazał się pijany kierowca czy bezosobowa, bezpłciowa choroba. Rose zginęła w ataku terrorystycznym i dla jej ojca, w całym poczuciu starty i nienawiści, ten nieokreślony, tajemniczy zabójca zyskuje twarz - twarz każdego napotkanego obcokrajowcy muzułmanina. Pięć lat później ból wydaje się być jeszcze silniejszy, a przeszłość przesłania teraźniejszość - a przede wszystkim to, że nie wszyscy członkowie rodziny potrafią (i chcą) odczuwać niekończącą się żałobę tak samo. W całej tej tragedii próbuje odnaleźć się narrator powieści, dziesięcioletni Jamie, rozdarty pomiędzy lojalnością względem ojca a rozkwitającą niespodziewanie przyjaźnią z muzułmanką Sunyą.

https://okonakulture.pl/wp-content/uploads/2014/03/moja-siostra-mieszka-na-kominku-b-iext22969617.jpgSą książki, o których można mówić w nieskończoność - bezustannie analizować najmniejsze ich szczegóły, wnikać w detale, rozkładać powieść na czynniki pierwsze. Moja siostra mieszka na kominku zdecydowanie... nie jest tego typu pozycją. Dzieło Annabel Pitcher należy do kategorii opowieści, o których po prostu nie da się mówić zbyt dużo - a przynajmniej nie bez ciągłego używania truizmów. Bo kto z nas nie wie, że nie powinno oceniać się ludzi po pozorach? Że stereotypowe myślenie prowadzi do nienawiści i uprzedzeń? Albo że na każdego człowieka należy patrzeć nie przez pryzmat innych osób, ale traktować go jak odrębną, wyjątkową jednostkę? Oczywiście wszyscy to wiemy. Ale czy rzeczywiście zgodnie z tą wiedzą żyjemy? Autorka przełamuje schematy; na zasadzie kontrastu ukazuje fakty i opinie, bezlitośnie obnażając bardzo ludzkie sposoby patrzenia na życie. Z dobijającą prostotą przemawia do nas głosem dziesięcioletniego dziecka, które usiłuje odnaleźć wyjście ze spirali nienawiści, w którą został wplątany. Bo czyż zdradą nie jest przyjaźń z muzułmanką, której rodacy zamordowali siostrę głównego bohatera? Czy właściwa jest nienawiść dorosłego do małej emigrantki, która w swoim krótkim życiu nie zrobiła niczego złego? 
"Rodzina powinna trzymać się razem"
Niezaprzeczalną zaletą książki jest realizm, widoczny w praktycznie każdym jej aspekcie. W trakcie lektury niejednokrotnie zapominałam, że autorem powieści nie jest mały chłopiec, ale dorosła kobieta - Moja siostra... to jeden z niewielu przypadków w literaturze, w którym dziecko naprawdę zachowuje się jak dziecko. Początkowo irytować może prosta, do bólu dosłowna narracja Jamiego, perfekcyjnie oddająca to, co dzieje się w głowie dziesięciolatka, nie rozumiejącego jeszcze niuansów i pewnej metaforyczności świata dorosłych. Kiedy jednak czytelnik przyzwyczai się już do niecodziennej formy i wciągnie się w świat powieści (którą notabene, mimo trudnej tematyki, pochłania się w dosłownie rekordowym tempie), z pewnością doceni tę stylizację językową.
"Zaschło mi w gardle i oczy miałem wielkie jak spodki, gdy tak stałem i patrzyłem jak biegnie korytarzem. Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że powiewająca wokół niej chusta przypomina dokładnie pelerynę superbohaterki"
Bohaterowie są różnorodni i ciekawi, choć oczywiście reprezentują kilka typów postaw i osobowości. Choć w ich kreację na pozór wkradła się pewna schematyczność (mamy do czynienia na przykład z rozżalonym ojcem nie potrafiącym pogodzić się ze stratą, matką, która ucieka przed problemami odcinając się od rodziny, czy muzułmanką Sunyą, której wyobraźnia, odwaga i spryt czynią z niej bohaterkę wręcz idealną), to jest ona wyłącznie powierzchowna. Każda z postaci (nawet, jeżeli w pewnym sensie wydaje się wyłącznie czarna lub biała) posiada jakieś drugie dno. Żeby je zobaczyć, trzeba niejako "przeniknąć" przez warstwę dziecięcego sposobu myślenia; autorka podaje nam na tacy widziane przez chłopca fakty, ale to do nas należy ich interpretacja - szczególnie widać to w relacji głównego bohatera z Jess, jedną z najsilniej pokrzywdzonych postaci w całej powieści. Moją uwagę (zgodnie z zamierzeniem autorki) przyciągnęła również Sunya. Przyznaję bez bicia: pokochałam ją całym moim sercem, które z tego powodu w trakcie lektury wielokrotnie rozbijało się na małe kawałeczki. To właśnie ona, mimo młodego wieku i tak wspaniałej osobowości, stała się w książce obiektem (a może nawet punktem kulminacyjnym) uprzedzeń i dyskryminacji - zarówno ze strony dzieci jak i dorosłych. Przez większość czasu miałam ochotę przedrzeć się przez stronice i po prostu ją przytulić (zaraz po tym, jak spuściłabym lanie kilku innym bohaterom, którzy zdecydowanie na to zasłużyli).
"Do trzęsień ziemi nie dochodzi tylko w Chinach czy Bangladeszu. W moim pokoju zdarzyło się właśnie jedno, trzęsło wszystkim w posadach, roztrzaskiwało wszystko dookoła i już na zawsze zmieniało życie"
Uwielbiam książki, które rzucają czytelnikom wyzwania; zmuszają do przeanalizowania poglądów, a czasami wstrząsają naszym światem do tego stopnia, że naprawdę trudno o nich zapomnieć - tak trwały ślad zostawiają w naszej pamięci. Chociaż powieść Annabel Pitcher nie zmieniła kompletnie mojego sposobu myślenia, to muszę przyznać, że autorka zmusiła mnie do głębokiej refleksji na tym, w jaki sposób postrzegam pewne rzeczy. W całej swej dobitności i realistyczności pozostała wzruszającą, smutną i pełną ciepłą opowieścią, która rzeczywiście "żyje własnym życiem na kartach książki", jak zapewniają nas komentarze z okładki. Szczerze polecam ją każdemu, komu nie straszne są bolesne, kontrowersyjne tematy.
*Cytaty z tytułu posta pochodzi z fikcyjnej piosenki stworzonej przez autorkę na potrzeby książki.

Książka przeczytana w ramach Młodzieżowego Dyskusyjnego Klubu Książki (MDKK). Za wypożyczony egzemplarz serdecznie dziękuję Bibliotece Publicznej w Dzielnicy Wola! :)

http://2.bp.blogspot.com/-LeFiE28FRz8/VguXOPs7d3I/AAAAAAAARUY/i1l_ajBgiOU/s1600/logo_dkk_duze.jpg

7 komentarzy:

  1. O! Książka dla mnie! Od razu czuję, że mi się spodoba. Do tej pory wydawało mi się nieco propagandowe, wydawanie książek o ludziach muzułmańskiego pochodzenia (wszyscy wiemy co dzieje się w tych czasach), ale czuję, że muszę coś ze sobą zrobić i przeczytać tę książkę!

    Pozdrawiam cieplutko ♥
    http://sleepwithbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam mieszane uczucia jak się dowiedziałam o temacie przewodnim (opis go nie zdradza, chociaż o tym jak zginęła Rose dowiadujemy się dosłownie na samym początku), ale po lekturze jestem zdania, że to jedna z tych książek, przy których propagandę odkłada się na bok i skupia po prostu na ludziach, jednostkach :)

      Usuń
  2. Bardzo chętnie przeczytam tą książkę. Nigdy o niej nie słyszałam. A uwielbiam książki takie jak ta, zmuszające do myślenia.
    Pozdrawiam!
    Podróże w książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie też nie!
      W takim razie, to idealna powieść dla Ciebie :3

      Usuń
  3. Ta książka musi mi się spodobać. Idealnie trafia w mój gust i jesten pewna, że niebawem po nią sięgnę.
    Pozdrawiam :)
    zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo słyszałam o tej pozycji i spotkałam się tylko z pozytywnym odbiorem. Jednak nie wiem czy jestem gotowa i czy akurat czuję potrzebę przeczytania tej pozycji. Będę musiała się zastanowić :D

    http://kulturalnaszafa.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie trochę się zdziwiłam jak zobaczyłam te pozytywne opinie przed lekturą, bo nigdy wcześniej o niej nie słyszałam :P Fajne jest w niej to, że nie jest taka moralizatorska, tylko szczera i prawdziwa.

      Usuń