niedziela, 28 sierpnia 2016

Muse Book Tag

Oto i jest! Autorski, jedyny w swoim rodzaju, ultramuzyczny, maksymalnie rockowy, *tuwstawinnydowolnyprzymiotnik* Muse Book Tag! Moja depresja pokoncertowa powoli mija, tymczasem w ramach terapii łącze dla was w formie pisanej dwie z wielu życiowych obsesji - muzykę i książki.

Jak wspomniałam na fanpejdżu, w sieci istnieje już książkowy tag, którego tematem przewodnim jest Muse, jednak nie cieszy się on zbyt dużą popularnością. Postanowiłam więc przygotować coś od siebie - w taki sposób, aby z jednej strony zapoznać was z twórczością mojego ulubionego zespołu, a z drugiej nie odejść zbyt daleko od tematu książek. Kategorie oparte są o albumy; przy każdym wyborze starałam się opowiedzieć o danej płycie i uzasadnić, dlaczego dobrałam taką a nie inną pozycję. W każdy opis wplotłam też kilka ulubionych piosenek. Oczywiście wykonując ten tag u siebie możecie zrezygnować z całej tej otoczki i zwyczajnie przyporządkować książki do poszczególnych kategorii.

Mam nadzieję, że weźmiecie udział w tej muzycznej zabawie i oprócz czytania znajdziecie też chwilę, by przesłuchać choć kilka kompozycji :)

Muse Book Tag

http://www.bectero.com/concerts-events/_images/news/201507211002092956.jpg

Zespół Muse tworzy troje muzyków, którzy poznali się jeszcze w szkole średniej. Są to: grający na gitarze i instrumentach klawiszowych wokalista Matt Bellamy (w środku), odpowiedzialny za bas i wokal wspomagający Chris Wolstenholme (od lewej) i perkusista Dom Howard (od prawej). Swój pierwszy album wydali w 1999 roku, a droga, jaką przebyli od tamtej pory składa się na niezwykłą historię outsiderów, którzy zawsze podążali własnymi ścieżkami. Ich muzykę określa się mianem new prog, jednak aby w pełni oddać wszystkie odcienie twórczości Muse należy wspomnieć też o rocku alternatywnym, muzyce poważnej, funku i elektronice. Do tej pory grupa nagrała siedem albumów studyjnych, a niedawno skończyła się światowa trasa koncertowa promująca najnowszy krążek - Drones.

1. Showbiz - ulubiony debiut książkowy.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/9/9d/Museshowbizalbumcover.jpgShowbiz, będący pierwszym, pełnoprawnym i (do czasów Drones) chyba najostrzejszym, najbardziej rockowym albumem Muse, okazał się prawdziwym zaskoczeniem - rzadko kiedy debiutanckie płyty szturmują muzyczny rynek z takim rozmachem. Krytycy przyznają, że zespół już od początku postawił sobie bardzo wysoką poprzeczkę, a późniejszy rozwój ich kariery był tylko pięciem się coraz wyżej i wyżej. To jeden z ulubionych albumów Muserów; fani na całym świecie marzą, by móc usłyszeć na żywo hipnotyzujące Muscle Museum (idealnie oddające klimat twórczości Matta, Doma i Chrisa) czy delikatne, przypominające kołysankę Unintended, niestety już kilka lat temu muzycy zrezygnowali z grania utworów z Showbiz. Prawdopodobnie chodzi o głos wokalisty; Matt po prostu nie jest już w stanie wyciągnąć tak wysokich dźwięków (a słynnego falsetu Bellamy'ego było tam naprawdę sporo!).

Do tej kategorii wybrałam Miniaturzystykę (recenzję znajdziecie tutaj) - smutny, niepokojący, magiczny i z całą pewnością genialny debiut Jessie Burton. Panujący w książce klimat napięcia, tajemnicy i wszechobecnego niepokoju (a czasem wręcz paranoi) z pewnością przypadłby Muse do gustu!

2. Origin of Symmetry - najbardziej niezwykła książka, jaką kiedykolwiek czytałeś lub książka łącząca w sobie różne gatunki.

https://images-na.ssl-images-amazon.com/images/I/5164XM4R30L.jpgDrugi w dorobku Muse Origin of Symmetry to prawdziwa uczta dla zmysłów, a jednocześnie chyba najbardziej odjechany album z całej ich dyskografii. Raz niski, raz zawodzący głos Matta łączy się tu nie tylko ze świdrującym basem Chrisa i perkusją Doma, ale też delikatnymi dźwiękami fortepianu i gitarowymi eksperymentami, których owocem jest na przykład kultowe już Plug In Baby (będące swoistym hymnem Muse i piosenką, której prawdziwego znaczenia nie odkryjemy chyba nigdy), jednocześnie agresywny i łagodny Citizen Erased czy sztandarowy New Born, mistrzowsko łączący w sobie wszystkie wyżej wymienione elementy. Teksty są niejednoznaczne, pełne napięcia, kontrolowanej histerii; obok utworów z wydźwiękiem politycznym znajdziemy te opowiadające o miłości, przyszłości albo... kosmitach. Chyba. 

Do tej kategorii dopasować mogę tylko jedną książkę - czy raczej serię - napisaną przez Carlosa Ruiza Zafona. Chodzi oczywiście o niesamowity Cień Wiatru i jego swoisty prequel, Grę Anioła. W przypadku tych książek naprawdę trudno o rekomendację inną niż: przeczytaj, a się przekonasz.


3. Absolution - książka o tematyce postapo/apokaliptycznej

http://www.classicrockhistory.com/wp-content/uploads/2016/01/AbsolutionHQPNG.pngAbsolution praktycznie w całości koncentruje się na tym, co poprzednie albumy jedynie sygnalizowały - czyli na fascynacji i lęku Matta przed końcem świata. Emocje i obawy związane z ewentualną apokalipsą wyrażone są w szeregu piosenek, choć połączonych wspólną myślą, to jednak niezwykle różnorodnych: znajdziemy tu zarówno energetyczne, idealnie wpisujące się w określenie muzyki alternatywnej Time is Running Out, patetyczne Apocalypse Please z fortepianem w roli głównej czy przepełnioną basem, bardzo rockową Hysteria. Dla każdego coś dobrego; co więcej, przy okazji trasy promującej najnowszy album muzycy chętnie sięgali po utworu z Absolution, podkreślając swoisty powrót do korzeni.

Do tej kategorii wybrałam cudowną serię, którą wydawnictwo (a to niespodzianka) porzuciło po dwóch tomach, pozostawiając czytelników w okrutnej nieświadomości w kwestii zakończenia. Chodzi o Nową Ziemię Julianny Bagott, która oczarowała mnie do tego stopnia, że po jej przeczytaniu sama zaczęłam pisać historię osadzoną w dystopicznym, postapokaliptycznym świecie.

4. Black Holes and Revelations - książka, której akcja toczy się w kosmosie lub w innym wymiarze.
http://www.rockarea.eu/images/articles/muse-bhr.jpgPrzyszedł czas na album, z którego piosenki najmocniej zakorzeniły się w popkulturze. W jego przypadku sprawdza się zasłyszana przeze mnie opinia, jakoby większość osób znało chociaż jeden utwór Muse, jednocześnie nie potrafiąc połączyć go z tytułem czy nazwą zespołu. Muszę też przyznać, że jest to (obok Drones i tuż przed Absolution) moja ulubiona płyta w dorobku zespołu, a może i całej historii muzyki. W tekstach Matt po raz kolejny zapuszcza się w mroczne zakamarki swojego umysłu, poruszając tematy, o których większość ludzi woli nie myśleć. Jednocześnie nadal jest to kawałek dobrej, rockowej muzyki, przy której można się świetnie bawić - znajdziemy tu zarówno znane fanom Zmierzchu, porywające Supermassive Black Hole, zniewalające, przejmujące Map of the Problematique czy wreszcie Knights of Cydonia, na koncertach rozpoczynane granym na harmonijce wstępem - rytmem przypominające szalony galop konia, pełne politycznych nawiązań, tłumionej histerii i lęku przed końcem. Tym utworem muzycy spokojnie mogliby wywołać rewolucję. Nie wierzycie? Sprawdźcie nagrania z koncertu, chociażby tego ostatniego, w Krakowie.

W tę kategorię wpisuje się wiele książek, które kocham. Wiem, że podawanie Atramentowej Trylogii czy Księgi Rzeczy Utraconych w każdym możliwym tagu powoli staje się nudne, dlatego tym razem postawię na cudowny Złoty Kompas Philippa Pullmana, który faktycznie zahacza o tematykę świata równoległego. Zakochałam się w tej powieści jako dziecko i szczerze mówiąc nie mam pojęcia, czemu nigdy nie przebrnęłam przez całą trylogię Mrocznych materii.

5. The Resistance - książka o miłości, która musiała pokonać liczne przeciwności.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/8/8a/Theresistance.jpgChociaż już od jakiegoś czasu Muse powoli oddalali się od ultrarockowego, ostrego wizerunku z którym startowali na rynku muzycznym, The Resistance mimo wszystko okazało się pewnym przełomem. Na płycie nareszcie znalazło się miejsce dla łagodniejszych, fortepianowych kompozycji inspirowanych Chopinem czy rosyjskimi twórcami muzyki poważnej - to rock alternatywny w pełnej krasie; jednocześnie mocny i delikatny, hipnotyzujący, wciągający, niemalże przenoszący słuchacza w zupełnie inny wymiar. Odkąd poznałam Muse uwielbiam zasypiać ze słuchawkami w uszach, w których rozbrzmiewają utwory takie jak tytułowe, magiczne The Resistance (pierwsza i początkowo jedyna ich piosenka, którą lubiłam!), zmysłowe, czarujące głosem Matta Undisclosed Desires czy mniej popularne, ale kompletnie zniewalające MK Ultra. Z drugiej strony nie zabrakło też miejsca dla porywającego Uprising, kolejnego po Knights of Cydonia hymnu godnego rewolucjonistów. Album z pewnością przypadnie do gustu fanom niestandardowego, przełamującego schematy indie rocka, ale też amatorom muzyki klasycznej.

W The Resistance miłość ścisłe powiązana jest ze stawianiem tytułowego oporu - a do tego opisu doskonale pasuje związek Leny i Alexa z Delirium Lauren Olivier. Kocham tę trylogię całym sercem i w odróżnieniu od wielu czytelników nie uważam, by autorka zmarnowała potencjał swojego pomysłu. Każdy z tomów, oprócz świetnego stylu, ma w sobie jakiś niepowtarzalny element, dzięki któremu lektura zapada w pamięć. Kocham, polecam!

6. The 2nd Law - książka oryginalna, a przy tym lekka i rozrywkowa.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/3/35/Muse_2nd_law.jpgCi, którzy tak jak ja poznawali zespół od The 2nd Law, mogli być poważnie zaskoczeni odkryciem wcześniejszego, muzycznego dorobku Muse. Album z 2012 roku musiał być z kolei szokiem dla starszych miłośników brytyjskiego trio - gitarowe riffy zastępuje tu bowiem... dubstep. Widać też wyraźnie inspiracje kultowym zespołem Queen. Oczywiście nie w całości - to nadal Muse, intensywne, przyciągające oryginalnością i odwagą. Jak zwykle nie obyło się bez utworów poważniejszych, nawiązujących do polityki i ludzkiej natury (Animals), czy mocnej, niepokojącej kompozycji bez słów wyrażającej lęki i fobie wokalisty, a w dużej mierze pewnie i całego naszego społeczeństwa (Isolated System). Znalazło się też miejsce dla utworów w całości zaśpiewanych przez Chrisa, odpowiedzialnego zazwyczaj za bas i śpiew wspomagający, a opowiadających o problemach artysty z alkoholizmem (Liquid State), co wniosło w twórczość zespołu ogromny powiew świeżości. W gruncie rzeczy to jednak płyta, przy której można się po prostu genialnie bawić (a przy okazji przekonać się, jak szeroką gamę głosu posiada Matt) - piosenki takie jak Panic Station czy Madness nadają się doskonale zarówno na imprezę jak i na koncert.

The 2nd Law to płyta łącząca gatunki i tematy, przełamująca schematy i wytyczająca nowe ścieżki, a jednocześnie taka, przy której trudno nie kiwać się w rytm melodii. Dlatego do tej kategorii postanowiłam wybrać powieść, która jest jednocześnie lekka, rozrywkowa ale też w jakiś sposób oryginalna, wyróżniająca się na tle innych. Wybór padł na Reckless Cornelii Funke, opowieść jednocześnie zabawną, pełną ciepła ale też nie pozbawioną szczypty mroku, z fantazją łączącą pomysły autorki z konwencją baśni, świata "po drugiej stronie lustra" i licznych inspiracji zaczerpniętych z mitów i podań. Nie jest to wprawdzie Księga Rzeczy Utraconych, ale i tak historia pani Funke zapadła głęboko w moje czytelnicze serce.

7. Drones - książka opowiadająca o walce z systemem.

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/4/44/MuseDronesCover.jpgKiedy wydawało się, że Muse na dobre zrezygnowali ze swojego dawnego wizerunku, nagle rynkiem muzycznym wstrząsnęła płyta Drones (która zresztą przyniosła zespołowi nagrodę Grammy). W najnowszym krążku nagle powraca wszystko to, co powoli stawało się jedynie przeszłością - ostre, gitarowe riffy (w tym jeden stworzony już wiele lat temu i grany na koncertach pomiędzy regularnymi utworami), rezygnacja z elektroniki na rzecz czystego brzmienia instrumentów i, oczywiście, tematyka. Album jest niezwykle spójny i utworów należy słuchać w ustalonej kolejności - wtedy piosenki tworzą metaforyczną historię człowieka: od utraty i porzucenia nadziei (Dead Inside), przez indoktrynację przez system, przemianę w "ludzkiego drona" (Psycho, Reapers), i - ostatecznie - postawienie się oprawcom, rozpoczęte już w The Handler, kulminację osiągające w chyba najbardziej poruszającym utworze Muse - potężnym, dziesięciominutowym, niesamowicie złożonym The Globalist. Utwór ten stanowi jednocześnie bardzo gorzką konkluzję, odsłaniającą najmroczniejsze zakamarki ludzkiej natury a także rewolty samej w sobie.

Całość albumu nawiązuje oczywiście do walki z systemem i taką właśnie książką są... Igrzyska Śmierci. Cóż, naprawdę starałam się być oryginalna, ale nie mogę nic poradzić na to, jak genialnie skonstruowaną wizję świata stworzyła Suzanne Collins. Wątki poruszone w Drones szczególnie widoczne są w wieńczącym serię Kosogłosie, po którym chyba nigdy się do końca nie pozbierałam.

Uff! Robienie tego tagu sprawiło mi niesamowitą przyjemność, ale było też bardzo wymagającym doświadczeniem. Mam nadzieję, że udało mi się choć w niewielkim stopniu przybliżyć wam twórczość Muse, i że przesłuchaliście kilka z zaproponowanych przeze mnie utworów. Wydaje mi się, że do tego zespołu trudno jest być nastawionym neutralnie - a jak już wpadnie się w cały ten niesamowity świat, chyba nie ma już drogi powrotu. Na koniec kwestia nominacji - absolutnie każdy, kto chce, może wykonać ten tag - bez względu na to, czy słucha Muse, czy pierwszy raz spotyka się z ich muzyką. Teoretycznie nominuję wszystkich, niemniej jednak bardzo chętnie zobaczyłabym to wyzwanie u Zuzy (Kulturalna Szafa) i Niny (Impresjalnie) :3.

Trzymajcie się! <3

10 komentarzy:

  1. Genialny post ;)
    http://nieperfekcyjna-panienka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tag jest świetny i chyba kiedyś słyszałam o Muse i nie zdziwiłabym się, gdybym kiedyś słuchała paru ich piosenek, te, które podałaś są świetne; Resistace brzy mi bardzo znajomo :) i na pewno jeszcze posłucham Muse, to nie będzie ostatnie spotkanie z nimi. Tak przy okazji, okładki ich albumów są wspaniałe.
    Pozdrawiam cieplutko <3
    http://myszkarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, moje serce musera tak bardzo się raduje! :') Jeśli spodobało cię się samo Resistance, pewnie reszta piosenek z albumu też przypadnie ci do gustu :3

      Usuń
  3. Świetny pomysł na tag, gratuluję :)
    Fajnie, że napisałaś parę słów o każdym albumie tego zespołu. Ja ich fanką nie jestem, ale lubię od czasu do czasu posłuchać, jednak takich szczegółów nie znałam, także dziękuję, że mi je przybliżyłaś :)
    Pozdrawiam :)

    http://jeszczejedenrozdzial.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejej <3 Cieszę się, że udało mi się jeszcze bliżej zapoznać cię z Muse :)

      Usuń
  4. Jejku, kiedy byłam w gimnazjum byłam ogromną fankę Muse XD Jeny... chyba sobie przypomnę niektóre ich kawałki. Moim ulubionym albumem jest "Black Holes and Revelations", a piosenką "Map of the Problematique". Ej świetny jest ten tag XD Może sobie zrobię go kiedyś na moim blogu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah :D Też uwielbiam tą piosenkę, w ogóle Resistance było początkowo jedynym albumem który lubiłam, i moja miłość też rozpoczęła się w gimnazjum XD Zapraszam zapraszam, bardzo chętnie zobaczę ten tag u kogoś, kto też ich słucha :333

      Usuń
  5. Ojejaaa haha :D Ogólnie Muse nie słucham za bardzo, kilka piosenek jest co ich słucham, jednak nie zaliczę tego zespołu do moich ulubionych. Ale - oczywiście tag zrobię i dziękuję za nominację :3

    OdpowiedzUsuń