wtorek, 2 sierpnia 2016

"Potrzebujemy nadziei, bo ona daje nam siłę, by trwać" - recenzja Dworu Cierni i Róż

Nastawiałam się na naprawdę różne emocje w trakcie lektury - z jednej strony w blogosferze znaleźć można było mnóstwo pochlebnych opinii, wychwalających nową powieść Maas pod niebiosa czy nawet stawiając ją na piedestale najlepszego tytułu roku; z drugiej, część osób gasiła mój entuzjazm, podobnie jak to było w przypadku Szklanego Tronu (mającego notabene chyba równie wiele przeciwników co zwolenników). Ostatecznie zabrałam się za lekturę i... O. MÓJ. BROŻE.

Tytuł: Dwór Cierni i Róż
Autor: Sarah J. Maas
Cykl:A Court of Thorns and Roses
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 524
Wydawnictwo: Uroboros

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/295000/295801/457677-352x500.jpgHistoria osadzona jest w świecie przypominającym alternatywną wersję naszego średniowiecza - ludzie, stłoczeni na niewielkim kawałku ziemi, już dawno zapomnieli imiona swoich bóstw, a rytm ich śmiertelnego życia wyznacza obawa i nienawiść do żyjących za wielkim murem, legendarnych fae. Najmłodsza z rodzeństwa, dziewiętnastoletnia Feyra, jest jedyną żywicielką swojej rodziny - niepełnosprawnego ojca i sióstr, które nie potrafią wziąć na siebie odpowiedzialności za własny los. Pewnego dnia, kierowana głodem, chęcią przetrwania i zwykłą nienawiścią, Feyra zabija potężnego wilka, wyglądającego na własność fae. Decyzja o wypuszczeniu strzały w kierunku zwierzęcia okaże się brzemienna w skutkach - krótko po tym do chaty dziewczyny trafia potężny potwór, która niczym w brutalnej, groteskowej wersji Pięknej i Bestii zabiera ją ze sobą na swój dwór.



Na wstępie, zanim zaplączę się we własnych zeznaniach, muszę powiedzieć jedno: JAK JA KOCHAM TĘ KSIĄŻKĘ. I KOCHAM MAAS. POMIMO TEGO WSZYSTKIEGO, CO ROBISZ SWOIM BOHATEROM, JAK NICZYM JAKAŚ DAMSKA WERSJA MARTINA KRZYWDZISZ ICH WSZYSTKICH PO KOLEI; KOBIETO - KOCHAM CIEBIE I KOCHAM TWOJE KSIĄŻKI!

No, dobra; głęboki wdech i zaczynamy - a ten wdech jest o tyle ważny, że później nie będzie już czasu, by znowu zaczerpnąć powietrza: właśnie tak gna akcja nowej powieści autorki Szklanego Tronu i właśnie tak będzie gnać moja recenzja. Bo w przypadku Dworu Cierni i Róż naprawdę trudno jest jakoś usystematyzować myśli w logiczną całość, o czym pewnie przekonali się wszyscy recenzenci zakochani w tej książce, mierzący się później z przekuciem swoich odczuć w składne zdania.
"W naszym podłym ludzkim świecie - chronionym jedynie słowami obietnicy złożonej przez fae wysokiego rodu przed pięcioma stuleciami - w świecie, w którym zapomnieliśmy imion naszych bogów, przysięga była prawem. Walutą. Spajającą więzią"
Spróbujmy zacząć od początku - fabuła i świat. Jeśli ktoś spodziewał się realiów typowych dla young adult, zdecydowanie się rozczaruje (najpewniej - jak ja - bardzo pozytywnie). ACOTAR reprezentuje ten typ powieści, które kompletnie odrywają od szarej rzeczywistości, wrzucając w wir nieznanych początkowo stworzeń, określeń, praw i zasad. Pozornie wszystko ma jakieś powiązanie z rodzimymi realiami; subtelne nawiązania pozwalają określić stworzony przez Maas świat jako ten w pewien sposób alternatywny do naszego (chyba nie tylko mnie mapka przedstawiona na początku książki przypomina Wielką Brytanię?). W sosie ze znanych i zupełnie nowych elementów autorka serwuje wciąż oryginalny, namiętnie przez nią wykorzystywany motyw fae (mamy tu w sumie do czynienia z sytuacją odwrotną niż w Szklanym Tronie, w którym to magiczne istoty, a nie ludzie, zostały zepchnięte na margines). W konsekwencji otrzymujemy ciekawy, oryginalny świat w którym bez trudu można przepaść. Po przeczytaniu ostatniej strony czułam, że część mojego serca została pomiędzy kartkami, i że odzyskam ją dopiero wtedy, gdy zabiorę się za drugi tom; jeśli wierzyć pogłoskom - znacznie lepszy niż pierwsza część, określana jako zaledwie wstęp do rozbudowanej, bogatej historii (nareszcie rozumiem, dlaczego tak wielu z was zdecydowało się na lekturę A Court of Mist and Fury w oryginale!)
"Ciesz się swoim ludzkim sercem, Feyro. Żałuj tych, którzy nie czują już nic"
Dalej - język. Już w Szklanym Tronie (którego, pomimo hejtów, nadal jestem wielką fanką) pokochałam Sarę za barwny, dojrzały język, wyróżniający jej serię na tle innych młodzieżówek; w ogóle jej powieści trudno jest określić mianem young adult - co prawda, jak to w ya, wątek miłosny jest istotny i może okazać się magnesem na nieco mniej doświadczonych czytelników, jednak historia Maas pod względem szczegółowości świata przedstawionego, wątków pobocznych i, nie ukrywajmy, niekiedy wręcz epatowania brutalnością, zdecydowanie idzie w kierunku dojrzalszej fantastyki, wzbogaconej jednak o motywy dobrze znane nam z młodzieżówek. Suma sumarum, otrzymujemy naładowaną akcją, emocjami (tyloma emocjami!) i wyrazistymi bohaterami, fantastyczno-przygodową opowieść, pełną trzymających w prawdziwym napięciu scen, a nawet przyprawioną kilkoma odważniejszymi momentami zbliżeń - z pewnością nie jest to erotyk, jednak sposób nakreślenia relacji damsko-męskich zdecydowane czyni z Dworu Cierni i Róż historię dla nieco starszych czytelników.

Moje ulubione, czyli bohaterowie. Przede wszystkim - nie spełniła się moja największa obawa, czyli Feyra jako kopiuj-wklejka Celaeny. Chociaż widać pomiędzy nimi oczywiste podobieństwa (najwyraźniej taki już urok Maas, jeśli chodzi o kreowanie protagonistek), jak obowiązkowa bezczelność, impulsywność czy bagaż ciężkich doświadczeń z przeszłości, nie rzucają się one w oczy na tyle, by razić. Przede wszystkim Feyra jest człowiekiem; posiada doświadczenie w kwestii polowania, ale na dobrą sprawę od początku wiadomo, że w starciu z dużo potężniejszymi od siebie istotami nie może polegać na własnej sile czy umiejętnościach. Dzięki temu powieść jeszcze bardziej trzyma w napięciu; główna bohaterka nie jest idealizowana tak jak Sardothien, przez co każde starcie okazuje się być ciekawsze, bardziej nieprzewidywalne - w końcu, w odróżnieniu od wyszkolonej zabójczyni, zwykła dziewczyna radzi sobie z przeciwnikami raczej gorzej, niż lepiej. Chociaż momentami taka a nie inna kreacja doprowadzała do stawiania jej w roli damy w opałach, Feyra ani na chwilę nie godzi się z takim położeniem, a siła jej charakteru i upór w dążeniu do wyznaczonych celów wzbudził raczej moją sympatię i poczucie solidarności niż niechęć czy irytację.
- Ponieważ sama nie chciałabym umierać w samotności - powiedziałam, a głos mi się na chwilę załamał, gdy wróciłam wzrokiem do Tamlina i zmusiłam się, aby spojrzeć mu w oczy. - Ponieważ chciałabym, żeby ktoś trzymał moją dłoń do samego końca. I potem jeszcze przez parę chwil. Jest to coś, na co zasługuje każdy, człowiek czy fae.
Ale dość o głównej bohaterce - pomówmy chwilę o płci brzydkiej. I znowu, tak samo jak w Szklanym Tronie, nie umiem wskazać "drużyny", której będę kibicować. Czytając recenzje innych blogerów byłam zasypywana hasztagami odwołującymi do odpowiedniego teamu - cieszę się, że wreszcie poznałam obu panów, Tamlina i Rhysanda. Obaj stanowią swoje przeciwieństwa (zarówno pod względem charakteru jak i wyglądu), ale napisanie czegokolwiek więcej na ich temat byłoby spoilerem. Zamiast tego wspomnę raczej o prawdziwym powodzie, dla którego dosłownie nie umiałam się oderwać od tej książki - Lucien, Lucien, mój kochany, biedny Lucien. To taki bohater, którego od dawna szukałam w kolejnych młodzieżówkach; który, podobnie jak wszyscy występujący w Dworze Cierni i Róż, nie jest taki, jak się początkowo wydaje (a jeśli lubujecie się w bezczelnie zabawnych, inteligentnie sarkastycznych i do cna lojalnych bohaterach, którzy dla przyjaciół są w stanie zrobić wszystko... to pewnie pokochacie Luciena mniej więcej tak samo jak ja - czyli nad życie). 

Wracając do związków - chociaż w przypadku historii Celaeny oficjalnie skłaniam się ku Chaolowi (chociaż, przyznaję, nie poznałam jeszcze Rowana), tutaj naprawdę nie umiem wskazać tego jedynego dla Feyry. Niestety, znając zamiłowanie autorki do bezlitosnego zatapiania początkowo wprowadzonych przez nią shipów, trudno jest przywiązywać się do kogokolwiek. Jest to zabieg, który z jednej strony mi się podoba (zmniejsza nieco wagę wątku miłosnego na tle innych problemów podejmowanych przez powieść, no i przypomina czytelnikom, że tak jak w życiu - nie zawsze ten pierwszy jest tym jedynym), może też jednak bardzo szybko zmienić serię książek w telenowelę godną Mody na sukces. Jeśli jednak już MUSZĘ wybrać tylko jednego... no dobra... Lucien Rhysand?

Dawno nie czytałam książki, którą przeżywałabym równie mocno co Dwór Cierni i Róż. To była niesamowita przygoda; wciągająca, porywająca i dosłownie rozdzierająca serce. I wiem, że kolejna część będzie bolała jeszcze bardziej, w końcu to Maas. Kacu książkowy, przybywaj; idę schować się pod kołdrę i płakać.

7 komentarzy:

  1. Dzisiaj rozmawiałam o tej książce z jedną osób komentujących mojego bloga, a Ty tu jeszcze ją tak zachwalasz! Chcę ją mieć na półce! :D Mam nadzieję, że równie mocno mną wstrząśnie i się nie zawiodę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, to trzeba po prostu przeczytać i samemu się przekonać :D

      Usuń
  2. Haha oj tak, tak książka jest genialna <3 Właśnie jestem w trakcie lektury drugiego tomu, trochę mnie nudzi ale mam nadzieję, że się jeszcze rozkręci. I w tym tomie to właśnie Rhys gra pierwsze skrzypce, jak dla mnie świetnie bo go uwielbiam :D Pytanie tylko kiedy wydadzą tę książkę u nas... Cieplutko pozdrawiam ♥ impresjalnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rhys <3 Z tego co mi wiadomo, chyba dopiero w 2017 :'(

      Usuń
  3. Książka dopiero przede mną, ale Twoja recenzja jest zachęcająca ;)
    Pozdrawiam,
    Reading-mylove :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Do tej pory nie zwracałam uwagi na ten tytuł, to trochę nie moja tematyka, aczkolwiek Twoja recenzja mnie powoli przekonuje - mam już po uszy schematycznych książek YA i potrzebuję jakiegoś powiewu świeżości z tego gatunku.
    Twój blog jest wyjątkowo pomysłowy i masz świetne pióro - na pewno będę zaglądać częściej :)
    Pozdrawiam!
    http://papierowenatchnienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam podobnie, i ta książka pomogła mi przełamać kryzys czytelniczy :)
      Dziękuję! <3

      Usuń