sobota, 8 października 2016

Podsumowanie lata 2016

Żyję! Żyję i mam się dobrze... o ile za "dobrze" przyjmiemy kompletny brak czasu, załamanie związane z przedmaturalnym stresem i ogólne wypalenie ;_;. Ale zanim na dobre pogrążę się w jesiennej depresji (<3), zapraszam na przygotowane z mocnym poślizgiem podsumowanie pory roku, którą darzę chyba najmniejszą sympatią. A przynajmniej było tak do tej pory, bo te wakacje okazały się naprawdę udane - i to nie koniecznie w kategorii stricte książkowej ;).

(Podsumowanie obejmuje okres od czerwca do sierpnia /bo dla mnie wrzesień to już jesień/, co tylko dodatkowo pogrąża mnie, ten post i datę jego publikacji).

 Takimi widokami raczyłam się przez całe dwa tygodnie lipca <3 (chociaż  najchętniej spędziłabym w ten sposób całe wakacje!)

Książki 

Czerwiec upłynął pod znakiem książek otrzymanych w trakcie Zlotu Blogerów na Warszawskich Targach Książki; przeczytałam i zrecenzowałam raczej nijakie Art&Soul Brittainy C. Cherry, tragiczną Szkołę przetrwania Lele Pons i Melissy de la Cruz oraz Paryskiego architekta, który okazał się prawdziwą perełką. Z kolei miesiące stricte wakacyjne były dość nierównym okresem, jeśli chodzi o przeczytane książki. I tak, w lipcu powróciłam do ukochanej klasyki za sprawą Wichrowych Wzgórz Emily Brontë oraz Rozważnej i romantycznej Jane Austen; dla równowagi sięgnęłam też po młodzieżowe pozycje: Pułapkę uczuć Colleen Hoover i Morze Potworów Ricka Riordana, czyli już drugie spotkanie z Percy'm Jacksonem. Przez cały miesiąc zaczytywałam się też od nowa w Pandora Hearts - mojej ukochanej mandze od Jun Mochizuki. Prawdziwe książko-szaleństwo nastąpiło dopiero w sierpniu. W tym miesiącu pochłonęłam genialny Dwór Cierni i Róż Sarah J. Maas, dokończyłam przyjemnie odmóżdżające Rywalki Kiery Cass i zrecenzowałam pierwszą książkę dla LubimyCzytać - Wyśnione miejsca. W ramach nocy książkoholików i 7ReadUp (tak, cośtam przeczytałam...) urządziłam sobie maraton z Tahereh Mafi - przeczytałam Sekret Julii i Dar Julii, tym samym kończąc przygodę z Warnerem Julką i spółką. Wakacyjny sezon książkowy zamknęłam dwiema pozycjami od Martyny Senator: Zanim zgasną gwiazdy i Ósmy kolor tęczy. W sumie dało to czternaście książek, co uważam za niezły wynik, biorąc pod uwagę wszystkie dodatkowe obowiązki i zadania, które niespodziewanie spadły na mnie w trakcie wakacji.

Na skróty:
  • najgorsza książka: Szkoła przetrwania
  • najbardziej poruszająca książka: Paryski architekt
  • najlepsza klasyka: Wichrowe Wzgórza
  • najlepsza młodzieżówka: Dwór Cierni i Róż
  • książkowy mąż sezonu: Aaron Warner, Lucien, Rhysand (monogamia? no, thanks)

Filmy i seriale

Robiąc podsumowanie trochę zdziwiło mnie to, ile razy byłam w te wakacje w kinie - lato zdecydowanie okazało się w tym roku wyjątkowo filmowe! Jako książkoholik nie mogłam pominąć czerwcowych premier opartych na bestsellerach hitów. Chociaż ciężko powiedzieć, żebym zawiodła się na Zanim się pojawiłeś, to jednak obraz pozostawia po sobie pewien niedosyt. Sam i Emilia z wdziękiem nadrabiali wszelkie dziury fabularne, które siłą rzeczy musiały się pojawić - taki już urok adaptacji filmowych; trzeba jednak przyznać, że twórcy bardzo dobrze poradzili sobie z oddaniem wielu pamiętnych scen z książki. W czerwcu obejrzałam również Alicję po drugiej stronie lustra, która okazała się prawdziwą ucztą dla oczu i wyobraźni; chociaż klimat z pierwszej części zaginął gdzieś pod baśniową fasadą nowej odsłony przygód Alice Kingsleight, najnowszej interpretacji klasycznej powieści trudno odmówić uroku i, o dziwo, przesłania; i to z widocznym, ale nie nachalnym morałem. Relacje z obu wypadów do kina znajdziecie na instagramie Książkowej Galaktyki.

https://4ever21christina.files.wordpress.com/2016/06/tumblr_o2poe5dpaj1ud6gdto1_400.gif?w=474 
https://66.media.tumblr.com/34a92db9529b18c1fc3609f7dc737a5a/tumblr_inline_o4im967xCX1s7unxq_500.gif

W lipcu obejrzałam drugą część Iluzji, którą ostatecznie oceniam jako naprawdę przyzwoitego przedstawiciela kina rozrywkowego. To dobra produkcja, może nie tak świeża i zaskakująca jak jedynka, ale nadal potrafiąca dostarczyć emocji, śmiechu a może i kilku wzruszeń. No i aktorzy! Mark, Jesse, Dave, Woody, Daniel...

https://az616578.vo.msecnd.net/files/2016/09/06/636087818015319654447979051_bzb9yq92oltf58fd2ggo.gif

Z kolei sierpień przyniósł premierę, na którą chyba każdy komiksowy geek czekał z duszą na ramieniu. Mowa oczywiście o Suicide Squad - produkcji, która wzbudzała emocje i kontrowersje jeszcze zanim pojawiła się na srebrnych ekranach. Ostatecznie nie byłam może zachwycona (szczególne wątpliwości wzbudził we mnie niezbyt udany, chaotyczny montaż), ale bawiłam się bardzo dobrze. Film utrzymany jest w rozrywkowym klimacie z podkręcającą go nutą szaleństwa, dzięki czemu doskonale wpisuje się on w kanony letniego block-bustera. Zabrakło mi co prawda większej ilości groteski, którą zapowiadały zwiastuny - koniec końców widać, że przy produkcji starano się, by film mogli obejrzeć też młodsi widzowie, nie ma więc co oczekiwać poziomu absurdu, który wprowadził na przykład Deadpool. Świetnie dobrani aktorzy i genialna muzyka (Queen! The Animals! Twenty One Pilots!) nadrabiali braki fabularne, co ostatecznie złożyło się na dwie godziny całkiem niezłej, niewymagającej rozrywki.

http://67.media.tumblr.com/73672255dad8e055f8d155f33e03d2d3/tumblr_obb5lsGdAe1vssig5o1_500.gif

Muzyka

Każdy, kto w ostatnich miesiącach śledził moją (znikomą, ale jednak) aktywność na blogu/instagramie/fanpejdżu wie zapewne, jakie wydarzenie muzyczne obróciło tego lata moją rzeczywistość o 180 stopni. Mowa oczywiście o koncercie Muse podczas Kraków Live Festival. Były już relacje, były tagi, była niezliczona ilość ilość postów - dlatego powiem na ten temat tylko jedno: dziękuję dziewczynom, które jeszcze w gimnazjum zaraziły mnie chorobliwą miłością do tego zespołu. Moje życie bez Muse z pewnością byłoby o wiele uboższe.

Tak, zdjęłam ten plakat ze słupa.

Wydarzenia

 Ten widok chyba nigdy mi się znudzi. A w te wakacje miałam okazję patrzeć na niego bardzo często <3

Chociaż na początku wakacji mam zazwyczaj ambicje, by zrobić coś Naprawdę Wielkiego, najczęściej kończy się po prostu na całkowitej regeneracji - moja produktywność osiąga ujemny poziom, a ja staram się dać przemęczonemu mózgowi jak najwięcej odpoczynku. Świetną okazją są do tego wyjazdy z rodzicami, których nie unikam pomimo tego, że teoretycznie osiągnęłam już wiek, w którym większość woli stawiać na samodzielne wyjazdy. Nie będę ukrywać, że jestem osobą, dla której spędzanie czasu z rodziną ma bardzo duże znaczenie, dlatego na razie nie wyobrażam sobie wakacji bez tych dwóch tygodni z mamą, tatą, siostrą i piesełem ;). Spędzenie części lipca w otoczeniu lasu, malowniczego jeziora i świeżego powietrza (oraz mnóstwa książek) było doskonałym sposobem na zresetowanie organizmu i naładowanie akumulatorów przed nadchodzącą klasę maturalną.

     

Jeśli chodzi o wydarzenia książkowe - jak wiadomo, wakacje są dla wielu osób okresem pewnej stagnacji, jeżeli chodzi o organizowanie eventów czy pracochłonnych akcji. Z tego schematu wyłamuje się Natalia z Książkowego Kocha, Nie Kocha (chyba jedna z najbardziej pracowitych blogerek, które miałam okazję poznać ;)) ze swoją Nocą Książkoholików - a w ciągu tych wakacji zorganizowała aż dwie! Wspaniale było doświadczyć tego wyjątkowego poczucia zjednoczenia z resztą moli książkowych z całej Polski. A następna taka noc już na koniec października!


Tak prezentuje się moje podsumowanie wakacji! Sporo się wydarzyło, zarówno tych dobrych jak i złych rzeczy; czuję jednak, że z większości wybrnęłam obronną ręką. Muszę przyznać, że to lato zmieniło mnie pod wieloma względami. Czuję się silniejsza i bogatsza o nowe znajomości i doświadczenia. Byłoby wspaniale, gdyby następna pora roku okazała się równie dobra jak ta, z którą najwyższy czas się pożegnać ;)

14 komentarzy:

  1. Bardzo udane miesiące- prawda! :) Świetne podsumowanie wakacji w październiku, ha ha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej późno niż wcale! :D

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  2. Mam tak samo z wakacjami rodzinnymi, mimo, że jest często dziwnie i można się rodziców wstydzić mają one dla mnie dużą wartość, przecież oni mnie wychowali i myślę, że wyjeżdżając z rodzicami okazuje mi w ten sposób wdzięczność. A myślałam, że jestem outsiderką na temat rodzinnych wakacji :)
    Pozdrawiam cieplutko <3
    myszkarecenzuje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że nie tylko ja źle przechodzę jesień :(
    Zapraszam na BT https://justboooks.blogspot.com/2016/09/book-tour-z-poaczeni-uwolnij-mnie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogółem jesień jest moja ukochaną porą roku ❤ ale w tym roku jakoś wyjątkowo ciężko jest mi się przestawić na szkolną rzeczywistość

      Usuń
  4. Haha bierz się do roboty! :D Czekam na ruch na blogu i na więcej recenzji :D

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie w poprzednim tygodniu również pojawił się post podsumowujący okres od czerwca do sierpnia :p
    Z książek, które przeczytałaś, mam za sobą jedynie "Wichrowe Wzgórza", więc dużo mam jeszcze do nadrobienia. Najbardziej chciałabym sięgnąć po "Rozważną i romantyczną".
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne podsumowanie ;) gratuluję udanego lata :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Intensywny czas. Życzę Ci, aby kolejne miesiące były tak ciekawe :)
    Pozdrawiam - Kinga

    OdpowiedzUsuń