sobota, 26 listopada 2016

"Życie pojęte jako ciąg chwilowych przyjemności nikomu nie da satysfakcji, która wymaga solidnego zaangażowania, i to całym sobą"- recenzja Belgravii

Nazwisko autora „Belgravii” dla wielu czytelników może okazać się znajome – Julian Fellowes to nie kto inny jak twórca osławionego „Downtown Abbey”: serialu, który zyskał miano dzieła kultowego. Tym razem brytyjski pisarz i scenarzysta pozostawia tematykę początków XX wieku i przenosi nas w świat XIX-wiecznych londyńskich salonów.

piątek, 18 listopada 2016

"Nie mamy wpływu na to, jakie karty rozdaje nam los, ale możemy nauczyć się nimi grać" - recenzja Ósmego koloru tęczy

Ósmy kolor tęczy to już druga powieść Martyny Senator, z którą miałam okazję się zapoznać, dlatego jeszcze przed lekturą wiedziałam, czego mogę się spodziewać. I chociaż do najnowszej pozycji autorki, Zanim zgasną gwiazdy, miałam chwilami mieszane uczucia (o czym rozpiszę się wkrótce w recenzji), w przypadku opisywanej książki przesadziłam chyba w drugą stronę - bo jakoś nie mogę powstrzymać cisnącego się na usta uśmiechu, kiedy myślę o losach Lilki i Tomka. 

niedziela, 13 listopada 2016

"Ludzie nie rozumieją, że depresja nie jest stanem zależnym od świata. Że płynie z zewnątrz" - recenzja książki Moje serce i inne czarne dziury

Każdy, kto jest przynajmniej w pewnym stopniu zaznajomiony z bieżącymi trendami literackimi ma świadomość, że nie da się uniknąć pewnych schematów. Powieści wznoszące się na fali cudzych sukcesów nie są niczym nowym, jak choćby dystopie zalewające rynek za sprawą Igrzysk Śmierci. W ostatnim czasie popularne stały się książki związane z radzeniem sobie z różnego rodzaju demonami przeszłości, najczęściej sprowadzające element psychologiczny do zapewnienia ciekawego tła dla młodzieńczego romansu. Szczególną ich podgrupą są książki o depresji, których popularność nie dziwi, biorąc pod uwagę to, jak wielu nastolatków cierpi na różnego rodzaju zaburzenia. Czy Moje serce i inne czarny dziury to kolejna, stworzona na tę modłę powieść? Tak. Czy mimo wszystko wyróżnia się na tle poprzedniczek? Owszem, chociaż nie do końca tak, jak się spodziewałam.

piątek, 4 listopada 2016

"Historie z happy endem to po prostu opowieści, które jeszcze nie dobiegły końca" - recenzja Chemii naszych serc


Dzisiaj coś dla wszystkich, którzy nadal wątpią, że miłość to coś więcej niż reakcje chemiczne zachodzące w naszym mózgu... no i wszystkich innych, którzy mają ochotę na kawałek naprawdę niezłej powieści młodzieżowej w klimacie Greena (tylko lepszej!).