piątek, 24 lutego 2017

"Zapaliłeś wszystkie zgaszone gwiazdy, a ja uwierzyłam, że prawdziwe niebo może istnieć tu, na ziemi" - recenzja książki Zanim zgasną gwiazdy

(W ramach odkopywania recek napisanych milion lat temu). Na "Zanim zgasną gwiazdy" polowałam już od bardzo dawna; w pewnym sensie wzięłam sobie za punkt honoru przeczytanie najnowszej powieści Martyny Senator i bardzo zależało mi na tym, żeby zapoznać się z nią jeszcze przed końcem wakacji. Po lekturze tylko utwierdziłam się w początkowym przekonaniu, że historia Wojtka i Mileny to opowieść w sam raz na lato - bynajmniej nie dlatego, że jest ona kolejnym, typowym, wakacyjnym romansem.

środa, 22 lutego 2017

"Oto nowy, okropny świat" - recenzja Reguł gry

I tak przygoda z Endgame dobiega końca. Sięgając po finałowy tom serii, nastawiałam się na wrażenia podobne do tych towarzyszących mi poprzednio: ekscytację związaną z szybką, dynamiczną akcją, ciekawość podczas prób rozwiązywania kolejnych zagadek i, oczywiście, smutek. Bo dramatów było sporo.

poniedziałek, 20 lutego 2017

"Może miłość jest wyjątkiem od tej całej reguły zmniejszających się przychodów" - recenzja Dzięki za tę podróż

Mam pewien problem z autorami książek stricte młodzieżowych (to znaczy takich tylko o nastolatkach, tylko dla nastolatków), a mianowicie: odnoszę nieodparte wrażenie, że wszyscy oni próbują być Johnem Greenem. Że ściągnięcie schematów od Johna Greena (powtarzalnych już w przypadku samego pierwowzoru) jest bezdyskusyjnym przepisem na sukces; że panuje taki uproszczony schemat myślenia pod tytułem: „Johnowi Greenowi to wyszło, to pewnie i mnie się uda”. Niestety, proszę państwa, nie tak to działa.