wtorek, 7 marca 2017

Podsumowanie zimy 2016/17

Stało się - oficjalnie odwołuję zimę! Pierwszy marca za nami, w moim pokoju już rozgaszczają się wiosenne kolory, a temperatura (miejmy nadzieje) wkrótce powinna wzrosnąć, czego przedsmak mogliśmy poczuć kilka dni temu. Tradycyjnie już żegnam kolejną porę roku z jakimś dwu-trzy tygodniowym wyprzedzeniem. Jesteście ciekawi, jak minęła mi moja ukochana, magiczna zima? <3

 


Książki

W grudniu skupiłam się na zakończeniu cudownej trylogii Nevermore Kelly Craegh, czyli Cieniach i Otchłani. Od dłuższego czasu przymierzam się do przygotowania postu podsumowującego tę serię, dlatego trzymajcie kciuki, żebym wreszcie się do tego zmobilizowała! Kolejne dwa miesiące to przede wszystkim... lektury. Oprócz powieści Być jak Erica Michelle Painchaud, którą recenzowałam dla Lubimyczytać.pl, byłam zmuszona do zapoznania się z Jądrem Ciemności Josepha Conrada, Ferdydurke Witolda Gombrowicza i Sklepami cynamonowymi Bruno Schulza (o dziwo, wszystkie trzy podobały mi się o wiele bardziej, niż mogłabym przypuszczać). Więcej czasu dla siebie zyskałam w lutym - oprócz fenomenalnego Procesu Kafki, Przedwiośnia Żeromskiego i Medalionów Nałkowskiej, przeczytałam Porwaną pieśniarkę i Ukrytą Łowczynię Danielle L. Jensen; zrecenzowałam również dla BookGeek powieść Dzięki za tę podróż Tommy'ego Wallacha, zaś na koniec pochłonęłam młodzieżowe Ogień i wodę Victorii Scott. W sumie dało to satysfakcjonujący wynik 13 książek :).

Ta zima obfitowała więc w klasykę. Gdybym miała wybrać tą jedną jedyną, które podobała mi się najbardziej, wśród zagranicznych wskazałabym Proces, natomiast spośród polskich... Ferdydurke - tak jak początkowo zastanawiałam się, jak można umieścić coś takiego w kanonie lektur, tak z każdą kolejną stroną opary absurdu i niezwykle trafnej oceny rzeczywistości zaczęły do mnie przemawiać (a nawet zachwycać!). Z kolei wśród książek młodzieżowych najmocniej w pamięć zapadła mi Trylogia Klątwy - kolejna seria, o której MUSZĘ napisać podsumowanie.

    
Najlepsze w zimie? Pierniki i grzane wino <3 Nawet pieseł poczuł tę mroźną atmosferę :3

Filmy

To była bardzo filmowa zima. A raczej kreskówkowo-serialowa. W grudniu, mówiąc ściślej, królowało anime. Nie będę ukrywać - dałam się porwać fali i razem z trzema czwartymi internetu śledziłam z wypiekami na twarzy losy dwóch Yurich i Victora (jeżeli komuś się wydawało, że oglądanie animowanej wersji łyżwiarstwa figurowego nie jest stresujące - no cóż, niech spróbuje obejrzeć Yuri!!! on Ice). O zaletach tego przeuroczego, przezabawnego i przepięknego animca można mówić godzinami, ja powiem tylko: we were born to make history <3. I tego się trzymajmy.

W styczniu dołączyłam wreszcie do fandomu który zawsze gdzieś tam przewijał się w internecie i budził ciekawość, a mianowicie mangi i anime Tokyo Ghoul. Obejrzałam (czy raczej: pochłonęłam) oba sezony jeden po drugim, a potem poleciałam do sklepu żeby wyposażyć się w komiksy. To chyba najlepsza rekomendacja?

http://cdn0.dailydot.com/uploaded/images/original/2016/12/1/victor.gif http://68.media.tumblr.com/9708bc70ba577534e317a4e2c08b15b9/tumblr_n8y4oy2xMa1s5f9ado1_500.gif

W tym samym miesiącu dałam się wreszcie skusić na zapoznanie się ze współczesną adaptacją Sherlocka od BBC. Pisałam już o tym na facebooku, ale wspomnę raz jeszcze: to były bardzo satysfakcjonujące, wyjęte z życia dwa dni.

 http://25.media.tumblr.com/tumblr_m2rfn1MijJ1qk1vyvo1_500.gif
 
Luty, a więc ostatnie ferie w życiu, obfitował w pokłady wolnego czasu, który rzecz jasna powinnam spędzić na nauce. Jak się pewnie domyślacie - zrobiłam sporo, jednak powtórki do matury nie pojawiły się na liście priorytetów. Zamiast tego, razem z tatą odświeżyłam sobie kreskówkę (a właściwie anime), które dla mnie stanowi kwintesencję dzieciństwa - fenomenalny OBAN Star Racers. Więcej o tej niezwykłej animacji napiszę więcej w oddzielnym poście.

https://68.media.tumblr.com/76924c98e7ef20c03150fc3de6ff94c6/tumblr_mxs87bk3sG1qk9kjpo4_1280.jpg https://68.media.tumblr.com/d2efceadf3fb592a42d62f3048adc19a/tumblr_mxs87bk3sG1qk9kjpo1_1280.jpg
Co jak co, ale tła i krajobrazy w OBANIE są po prostu zachwycające *.*

Wydarzenia

Pora roku bez jakiegoś muzycznego wydarzenia to dla mnie... nie pora roku! A poważnie - odkąd zaczęłam poważniej interesować się teatrem muzycznym, naprawdę nie wyobrażam sobie, by przynajmniej raz na kilka miesięcy nie wybrać się na jakiś spektakl. Na pierwszy ogień poszło Jezioro Łabędzie w wykonaniu Moscow City Ballet. Chociaż zdecydowanie wolałabym rozkoszować się baletem w warunkach bardziej komfortowych niż hala, i tak wyszłam oczarowana. Cudownie było usłyszeć na żywo tak ważne dla mnie i mojej przyjaciółki melodie, ilustrowane wspaniałą choreografią i grą świateł.


Nie mogło zabraknąć musicalu! Tym razem padło na Rapsodię z demonem, fantastyczne przedstawienie (czy raczej: pełnoprawny prawie-koncert) warszawskiego Teatru Rampa, opartego w całości na piosenkach zespołu Queen. O wrażeniach ze spektaklu pisałam już na instagramie. Dodam jeszcze, że nie było to moje ostatnie spotkanie z Jakubem Wocialem i spółką - w kwietniu wybieram się po raz drugi! <3.

https://www.youtube.com/watch?v=NGbS81d9YrA

 I to by było na tyle z zimowego podsumowania. Dajcie znać jak podobał się post i oczywiście jak Wam minęła ta odchodząca już pora roku <3

6 komentarzy:

  1. Aż zazdroszczę, moja zima nie była aż tak emocjonująca ;) Ale to super! Powiem szczerze, że pamiętam jak bardzo Ferdydurke wydawała mi się dziwną powieścią ale...uwielbiałam ją. I nie mam pojęcia dlaczego ;D Chyba tak jak Ciebie, zachwycił mnie ten powszechny absurd, który przemówił do mojego dziwnego umysłu ;D

    Pozdrawiam i życzę równie (a nawet bardziej!) owocnej wiosny! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też nie umiem wyjaśnić logicznie czemu tak się zakochałam w Ferdydurke. Ale w ogóle z lektur najbardziej kupiły mnie właśnie takie książki-parabole: Dżuma, Proces i tak dalej.

      Usuń
  2. Moja zima niestety kręciła się wokół obrony, więc zazdroszczę! Na balet się wybieram, czekam aż znowu pojawi się w Krakowie :) och, cudowny Sher <3
    W takim razie teraz pozostaje tylko poczekać na podsumowanie wiosny :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Współczuję, chociaż mi z kolei sen z powiek spędza matura, także mam przedsmak 😂 Podsumowanie wiosny będzie chyba jeszcze bardziej kolorowe - Pyrkon i Targi Książki czekają 💗

      Usuń
  3. Uwielbiam "Ferdydurek"! <3
    U Ciebie jak zwykle ciekawie! Ja pewnie nie napisałabym niczego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie jestem jedyną zakochaną w Gombrowiczu ❤

      Usuń