niedziela, 26 marca 2017

"Przecież to tylko przekręt. Mam za sobą setki przekrętów. Dlaczego ten tak boli?" - recenzja książki Być jak Erica

Intrygujący thriller czy kolejna mdła młodzieżówka? Przed lekturą byłam przygotowana na obie te opcje. Jakie wrażenie odniosłam po przeczytaniu powieści?

♫ Mørland & Debrah Scarlett - A Monster Like Me
Tytuł: Być jak Erica
Autor: Michelle Painchaud
Cykl: powieść jednotomowa
Rok wydania: 2016 
Liczba stron: 320
Wydawnictwo: YA!

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/311000/311670/495384-352x500.jpgWyobraźcie sobie, że od najwcześniejszego dzieciństwa jedynym celem waszego życia jest wcielenie się w zupełnie obcą osobę – bogatą dziewczynkę z wyższych sfer, rozpieszczoną przez rodziców i uwielbianą przez rówieśników. Dziewczynkę, która została zamordowana w wieku zaledwie kilku lat, a która przez lokalną społeczność wciąż uznawana jest za zaginioną. W takiej sytuacji znajduje się Violet – nastoletnia złodziejka, niemal przez całe życie szkolona do roli Eriki Silverman przez przybranego ojca, jednego z najlepszych oszustów w Vegas. Całe istnienie Violet ma sprowadzić się do tego jednego przekrętu – wtopienia się w otoczenie zmarłej dziewczynki, przekonania wszystkich o prawdziwości odgrywanej roli i kradzież obrazu, który ma umożliwić jej spędzenie reszty życia w luksusie. Jednak ciepło i stabilizacja, jakich bohaterka nigdy nie zaznała, mogą okazać się bardziej kuszące niż czekające na wyciągnięcie ręki miliony. Wkrótce pomiędzy Violet i drzemiącą w jej wnętrzu Ericą rozpocznie się walka o dominację.

Młodzieżowe thrillery zawsze wzbudzają we mnie pewnego rodzaju niechęć. Staram się nie oczekiwać zbyt wiele od powieści, w których opisie określenia „young adult” i „kryminał” występują obok siebie, bo często dotyczą on książek będących mieszanką zdecydowanie niestrawną dla czytelnika starszego niż kilkanaście lat (a może i dla nastolatków, jeśli ci lubują się w klimatach cięższych niż szkolne romanse). W przypadku powieści Michelle Painchaud próbowałam obniżyć oczekiwania, nastawiając się na raczej lekką lekturę, z elementami sensacji uprzyjemniającymi czytanie. Muszę przyznać, że nadzieje zostały spełnione z nawiązką.
Zegar na mikrofalówce migocze w ciemności, a marionetkowa dziewczyna wraca po schodach do swojego łóżka w domu dla lalek, zamieszkanym jednak przez ludzi, nie kukiełki. Ci ludzie są z krwi i kości - oprócz dziewczyny, która została stworzona z drewna i kłamstw.
„Być jak Erica” to książka przede wszystkim o odnajdywaniu siebie, szukaniu prawdy i podejmowaniu wyborów. Choć brzmi to banalnie (i pewnie na niektórych zadziała odstraszająco), stanowi to jeden z ważniejszych aspektów powieści. Historia Violet niesie w sobie przesłanie, co wyróżnia ją na tle podobnych sobie młodzieżówek – bo pod wieloma względami pozycja doskonale wpisuje się w schemat typowego amerykańskiego bestsellera. Akcja dzieje się przede wszystkim w szkole i posiadłości udawanej matki głównej bohaterki. Problemy większości bohaterów są raczej przyziemne, pojawia się też obowiązkowy motyw przyjaźni i miłości – oba są jednak podane w naturalny, niezbyt nachalny sposób i na dłuższą metę nie męczą. W tym wszystkim kryje się oczywiście drugie dno, czyli prawdziwe cele Violet, cały przestępczy świat oraz próby utrzymania przekrętu w sekrecie. Wszystkie te kryminalno-sensacyjnie elementy napędzały akcję, nadawały powieści pikanterii i momentami naprawdę nie pozwalały się od niej oderwać. Nazwanie jej thrillerem jest lekką przesadą, jednak autorce nie można odmówić umiejętności budowania napięcia.
Uśmiechać się często, być miłą. Znajdowanie przyjaciół nie wydaje się takie trudne, jak sądziłam. Przypomina trochę robienie przekrętu, ale bez wyłudzania pieniędzy.
Muszę przyznać, że pomysł na fabułę podobał mi się od samego początku. Walka o dominację pomiędzy Ericą i Violet to jeden z najmocniejszych punktów książki. Portret głównej bohaterki został przedstawiony bardzo dokładnie; pierwszoosobowa narracja sprawia, że czytelnik bez trudu, abstrahując od pewnej absurdalności sytuacji, wczuje się w losy dziewczyny i na własnej skórze poczuje jej wewnętrzne rozdarcie. Trzeba przyznać, że mimo tego dualizmu Violet pozostaje niezwykle spójną bohaterką – jej postępowanie, momentami irracjonalne, nie sprawia wrażenia wymuszonego czy nienaturalnego, lecz przez cały czas wynika z określonych cech charakteru. Wrażenie paranoi i tracenia tożsamości nie zostało w pełni pogłębione, jednak autorka i tak wycisnęła sporo ze swojego pomysłu. Szkoda, że pozostali bohaterowie wypadają na tle Violet raczej blado – mają zestaw określonych cech, który nie zmienia się wraz z upływem akcji. Brakowało mi w nich dynamizmu; trochę tak, jakby cała energia przypadła w udziale protagonistce, i zwyczajnie nie starczyło jej na resztę postaci.

„Być jak Erica” z pewnością nie jest książką dla każdego. Powieść ma szansę trafić przede wszystkim do nastoletnich czytelników, a także osób znudzonych typowymi młodzieżówkami – ci znajdą tu dawkę tajemnicy i sensacji wystarczającą, by porządnie wciągnąć się w historię. Zadowoleni powinni być także czytelnicy wymagający psychologicznej głębi oraz skomplikowanych bohaterów, którzy muszą mierzyć się z wewnętrznymi demonami. Niemniej, miłośnicy kryminałów raczej się nie zachwycą.

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję serwisowi LubimyCzytać oraz wydawnictwu YA! (Grupa Wydawnicza Foksal).

 http://portalmedialny.pl/media/images/thumbnail/md5/6/f/6f20e557f670c9938173ec86ba5551af/lubimy%20czytac%20logo_1.png
http://s.lubimyczytac.pl/img/competitions/publishing/logo-ya.jpg

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz