czwartek, 4 maja 2017

O tym, jak polowałam na pewnego lisa - PYRKON 2017!

(...czyli kolejna seria na blogu - Światy Równoległe, a więc te nie-książkowe, nie-komiksowe, ale jak najbardziej realne: sprawozdania z różnego rodzaju wydarzeń i wszystko inne około-literackie :3)

TAK! Relacja z Pyrkonu 2017! Wreszcie w pełnoprawnej formie blogowej!

 

Osoby śledzące profil Książkowej Galaktyki na instagramie wiedzą zapewne, że ostatnie dni zdecydowanie minęły pod znakiem Pyrkonu (który wyparł z mojej świadomości nawet maturę). Muszę przyznać, że to były naprawdę intensywne dni - zwłaszcza, że nie pojechałam odpoczywać, ale pracować przy sprzedaży Waszych ulubionych zakładek magnetycznych od EpikPage. Trzeba przyznać, że stanie przy stoisku przez prawie dwanaście godzin (po podróży pociągiem) nie należy do najlżejszych zajęć, ale cudowne towarzystwo blogerów i osób, które przyszły do nas na zakupy, wynagradzało wszystkie niedogodności <3 Poważnie, już nie mogę doczekać się WTK, żeby zobaczyć się z wami ponownie i spędzić kolejne godziny na książkowo-mangowych rozmowach.

 
Piękne, epikowe stoisko i nasze dzielne koty/matki kotów blogerki przy pracy

To był mój pierwszy konwent z nocowaniem i rzeczywiście - spanie na hali było swego rodzaju szokiem. Zapewne gdybym przyjechała w celach wyłącznie rozrywkowych, hałasy do trzeciej w nocy, śpiewy i fale oklasków byłyby czymś, w czym aktywnie bym uczestniczyła, zamiast zatykać uszy słuchawkami i próbować zasnąć, bo "rano do pracy" ;). Ale i tak uznaję to za bardzo ciekawe doświadczenie. Nieco trudniej było przeżyć w kolejce pod prysznic (i w samej kabinie) - zdecydowanie trzeba się nastawić na jedną czy dwie noce niewygód :P Podobnie z jedzeniem - w naszym przypadku były to fast-foody praktycznie trzy razy dziennie. Stwierdzenie, że po powrocie ledwo byłam w stanie znieść widok loga Burger Kinga, byłoby eufemizmem ;).

 
Piwo i manga - jakby ktoś pytał, czego koty potrzebują do szczęścia

Co ciekawe, największą atrakcją okazali się... ludzie. A było ich mnóstwo (przy czym, zapewne dzięki ogromnemu terenowi całego konwentu, dało się swobodnie poruszać). Przebywanie (i przytulanie <3) wśród cosplayarów było czymś naprawdę wyjątkowym. W pewnym momencie zaczęłam latać jak szalona z telefonem i fotografować swoich ulubieńców. Tak duże nagromadzenie ukochanych postaci ludzi równie nienormalnych zakręconych jak ja, okazało się wspaniałym przeżyciem. Zasypiając na hali, w otoczeniu ich wszystkich, naprawdę czułam się tak, jakby ktoś nagle przeniósł mnie do jakiegoś filmu albo anime - a może raczej naprawdę wyczesanego fanfiction; wiecie - jednego z tych, w których bohaterowie przeróżnych uniwersów nagle spotykają się ze sobą.

 
Levich było sporo, ale ten pobił wszystkich <3 Szkoda, że jakimś trafem nie trafił z tym zestawem sprzątająco-odkażającym do kontenera prysznicowego :P

 
Kocham te postaci i kocham te cosplaye. Tyle w temacie.

 
Rozpoznacie wszystkich bohaterów ze zdjęcia? :3 

 
Zdecydowanie moje ulubione zdjęcie z całego Pyrkonu! Judy <3

A to zdjęcie ma szczególną historię, związaną z tytułem w poście. Dla niewtajemniczonych - za jeden punkt honoru postawiłam sobie znalezienie osób przebranych za postaci ze Zwierzogrodu. I, jak wyżej, właśnie dlatego polowałam na lisa. A konkretnie, niesamowicie przebranego konwentowicza, który w sobotę cosplayował Nicka. Ale co to był za cosplay! Skończyło się na tym, że widziałam go tylko przelotnie, i niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia (na co czyhałam dwa kolejne dni). Ostatecznie udało mi się znaleźć innego Szczwanego Lisa, tym razem w kostiumie ZPD, dzięki czemu idealnie pasował do tej niesamowitej, widocznej wyżej Judy, którą złapałam dosłownie na kilkanaście minut przed zamknięciem hali dla odwiedzających. Możecie tylko wyobrazić sobie mój zaciesz w tamtym momencie :3

Nastawiłam się na wyczyszczenie portfela za pomocą rozmaitych gadżetów, ale skończyło się na raczej skromnych zakupach - nie licząc zakładek, które podarował mi EpikPage <3. Miałam swój mały udział w ich projektowaniu, dlatego tym bardziej cieszę się, że efekt końcowy wygląda TAK dobrze!
Dlaczego nie miałam do tej pory pojęcia, że robimy w EpikPage wisiorki z Poem - wciąż nie wiem
 
Cudowności od EpikPage & BookGeek *.*  



 Pozostałe zakupy - przypinki od Yatty i cudna koszulka z lisełem robiona miejscu <3

 
A te maluchy z nowej, niedostępnej jeszcze na stronie kolekcji, już niedługo do zgarnięcia dla was na instagramowym rozdaniu :3

To były wyczerpujące, intensywne ale też baardzo ekscytujące, dwa dni. Nie mogę doczekać się Targów Książki <3. No i przyznam, że Pyrkon rozbudził we mnie tęsknotę za konwentami. Chyba muszę zarezerwować sobie trochę czasu na warszawskie Animatsuri :3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz